Trzeci komunikat PSE w ciągu kilku tygodni pokazuje, że okresy przywołania na rynku mocy przestają być wyjątkowym wydarzeniem. Powodem są upały, spadek produkcji z fotowoltaiki i rosnące wyzwania związane z bilansowaniem systemu
Dzisiejszy komunikat PSE jest już trzecim ogłoszeniem okresów przywołania na rynku mocy w ciągu zaledwie kilku tygodni. Po zdarzeniach z 30 czerwca oraz 4 sierpnia operator ponownie uruchomił mechanizm. Tym razem 6 sierpnia, zobowiązując dostawców mocy do realizacji obowiązków wynikających z rynku mocy. Choć nie oznacza to zagrożenia blackoutem ani ograniczeń dla odbiorców indywidualnych, pokazuje, że operator coraz częściej musi sięgać po narzędzia utrzymujące bezpieczeństwo pracy systemu elektroenergetycznego. I to dobrze, bo system trzeba testować.
Przeczytaj też: To największy magazyn energii w Polsce
Eksperci wskazują, że takie sytuacje mogą stopniowo stać się nową normalnością w okresach letnich. Powodem jest nakładanie się kilku zjawisk: rekordowego zapotrzebowania na energię podczas upałów, gwałtownego spadku produkcji z fotowoltaiki w godzinach popołudniowych i wieczornych, niskiej generacji wiatrowej oraz ograniczonej dostępności części bloków konwencjonalnych znajdujących się w remontach lub wyłączonych z eksploatacji. Dodatkowo możliwości importu energii maleją, gdy wysokie temperatury obejmują również kraje sąsiednie, które same potrzebują większych rezerw mocy. Mechanizmy rynku mocy można nazwać sposobem na adaptację do zmian klimatu, która wpływa na funkcjonowanie systemu elektroenergetycznego.
Przeczytaj też: Warszawa będzie miała największy magazyn ciepła w Europie
W praktyce oznacza to, że wraz ze wzrostem udziału odnawialnych źródeł energii wyzwaniem staje się już nie tyle sama ilość energii wyprodukowanej w ciągu dnia, ile zapewnienie wystarczającej ilości elastycznej mocy w godzinach wieczornego szczytu. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają magazyny energii, jednostki DSR ograniczające pobór energii na żądanie operatora oraz szybkie źródła regulacyjne. Dzisiejszy komunikat PSE można więc odczytywać nie jako incydent, lecz jako sygnał, że polski system elektroenergetyczny wchodzi w nową fazę transformacji, w której elastyczność staje się równie ważna jak sama moc zainstalowana.
Warto w tym miejscu dodać, że sytuacja w Polsce wydaje się znacząco lepsza jeśli popatrzymy na sytuację na Węgrzech, którą opisała Justyna Piszczatowska.
Przeczytaj też: Pstryk znalazł inwestorów. Będą rozszerzać działalność
Jak wyjaśniają PSE, okres przywołania nie oznacza ograniczeń w dostawach energii. To mechanizm uruchamiający zakontraktowane rezerwy mocy, który ma zapobiec pogorszeniu sytuacji w systemie. Dopiero gdyby mimo wykorzystania wszystkich dostępnych narzędzi nie udało się zbilansować KSE, operator mógłby sięgnąć po stopnie zasilania – środek stosowany wyłącznie w sytuacjach skrajnych i dotyczący wybranych odbiorców przemysłowych. Dzięki temu odbiorcy indywidualni nie odczuwają skutków okresów przywołania.
A tak prezentowała się mapa przepływów mocy 6 sierpnia br. o godz. 10:30

Zdj. Ivo Lukacovic on Unsplash