Partnerzy strategiczni
Orlen
„Formuła Student to żywe laboratorium mobilności”. Rozmowa z Bartłomiejem Zacharą

Czwarta edycja Formuła Student Poland pokazuje, jak szybko rośnie zarówno skala tego przedsięwzięcia, jak i kompetencje jego uczestników. Prawie 30 zespołów, ponad 740 studentów i coraz bardziej zaawansowane technologie sprawiają, że trudno patrzeć na te zawody wyłącznie jak na studencki projekt. To raczej żywe laboratorium mobilności, inżynierii i nowych technologii, a także miejsce, w którym Polska może budować kadry potrzebne do transformacji przemysłu.

Historia samej Formuły Student sięga 1981 roku, kiedy w Stanach Zjednoczonych zorganizowano pierwszą edycję zawodów dla studenckich zespołów inżynierskich. Z czasem idea rozprzestrzeniła się na Europę i kolejne kontynenty, tworząc dziś globalną społeczność młodych konstruktorów, dla których samochód jest przede wszystkim poligonem doświadczalnym dla nowych technologii.

Polska dołączyła do tego grona stosunkowo niedawno. Pierwsza edycja Formula Student Poland odbyła się w dniach 27–30 sierpnia 2023 roku na Autodromie Słomczyn. Wystartowało w niej 12 zespołów, w tym dziewięć z Polski oraz ekipy z Francji, Ukrainy i Bangladeszu.

Od tego czasu wydarzenie szybko rośnie. W 2026 roku Formula Student Poland odbywa się po raz czwarty, ponownie na Autodromie Słomczyn, a organizatorzy mają już status oficjalnej edycji rekomendowanej przez Formula Student Germany. Polska jest w tym sezonie 22. krajem na świecie organizującym zawody Formula Student.

O tym, czego uczą kolejne edycje, jakie problemy pokazują baterie wykorzystywane przez zespoły, dokąd zmierzają autonomia i napędy wodorowe oraz dlaczego przemysł powinien uważniej słuchać młodych inżynierów, rozmawiam z Bartłomiejem Zacharą, CEO Formuła Student Polska.

Agata Rzędowska: To już czwarta edycja Formuła Student Poland. Z Twojej perspektywy – jaka jest najważniejsza lekcja po tych czterech latach?

Bartłomiej Zachara, CEO Formuła Student Polska: Przede wszystkim ogromnie rośnie skala wydarzenia. W ubiegłym roku mieliśmy 14 ekip, które faktycznie wystartowały w zawodach. W tym roku jest ich 29. Mamy ponad 740 studentów i około 120 wolontariuszy. Do tego dochodzą goście, więc jesteśmy już właściwie na granicy wydarzenia masowego. Z perspektywy organizatora to ogromna różnica. W ubiegłym roku mieliśmy ponad 500 osób skoszarowanych tutaj na miejscu, teraz jest ich znacznie więcej. Rośnie więc nie tylko apetyt na kolejne edycje, ale też odpowiedzialność i koszty.

Czyli im większa impreza, tym więcej nieprzewidzianych sytuacji?

Zdecydowanie. Można przygotowywać projekt przez cały rok, a później wydarzy się coś, czego nie dało się przewidzieć. W tym roku jeden zespół nie przyjechał z powodu choroby praktycznie całej ekipy. To też jest lekcja pokory. Z mojej perspektywy najważniejsze jest jednak, żeby mimo wszystko znaleźć sposób na pojawienie się na zawodach. Sam mam doświadczenie z Formuły Student i wiem, że niezależnie od warunków najważniejsze jest to, żeby pojechać i zdobyć doświadczenie.

I właśnie dlatego mam poczucie, że Formuła Student jest czymś więcej niż zawodami. Ja nazywam ją „żywym laboratorium” mobilności. Bo spotykacie się tutaj z problemami, które za chwilę mogą pojawić się w realnym świecie. Dobrym przykładem są baterie. W tym roku pojawił się temat uszkodzonego czy spalonego ogniwa i tego, co zrobić z nim później. Nagle okazuje się, że sama technologia to jedno, a procedura postępowania z nią – zupełnie coś innego.

To jest rzeczywiście bardzo ciekawy i trudny temat. Właśnie rozmawialiśmy o nim z sędziami i zastanawialiśmy się, jak rozwiązać tę kwestię w przyszłym roku. Mamy regulacje unijne, ale brakuje bardzo konkretnych przepisów wykonawczych i procedur postępowania. Z perspektywy konsumenta czy organizatora wydarzenia może to być ogromny problem. Jeżeli organizacja nie jest właścicielem danego rozwiązania bateryjnego, ale przyjmuje je na wydarzenie, a później bateria ulega uszkodzeniu, pojawia się pytanie: kto jest odpowiedzialny za jej zabezpieczenie, przechowywanie i dalsze zagospodarowanie?

To nie jest zresztą problem tylko Formuły Student. Mamy konkursy łazików, projekty dronów i wiele innych przedsięwzięć, w których wykorzystywane są baterie litowo-jonowe. Widzimy więc pewną szarą strefę, którą trzeba wypełnić, żeby lepiej zabezpieczyć organizatorów takich wydarzeń.

I to jest właśnie dla mnie jeden z najciekawszych elementów Formuły Student. Możecie tutaj zobaczyć problemy, które dopiero za chwilę będą wyzwaniami dla gospodarki. Bateria przestaje być przecież wyłącznie elementem samochodu. Staje się częścią coraz większej liczby urządzeń i systemów. Dlatego takie doświadczenia z zawodów są bardzo cenne również dla przemysłu.

I właśnie dlatego coraz bardziej patrzę na Formułę Student nie przez pryzmat samego samochodu, ale ludzi, którzy go tworzą.

Przez te kilka lat dochodzę do wniosku, że najważniejsze są tutaj zasoby ludzkie. Rozwój inżynierów i ludzi, którzy w przyszłości będą zmieniać kierunek rozwoju automotive, przemysłu czy motorsportu.

Dlatego nie skupiamy się tylko na samochodach. Skupiamy się na ludziach.

To ciekawe także w kontekście różnicy między Polską a Niemcami. W niemieckiej Formule Student bardzo mocno widać powiązanie z tamtejszym przemysłem motoryzacyjnym. Zadania odpowiadają często temu, czym aktualnie żyje branża. Polska nie ma własnego przemysłu motoryzacyjnego na taką skalę. Mamy za to ogromną liczbę firm będących podwykonawcami dla niemieckiego i europejskiego automotive. Jak w takim razie widzisz rolę Formuły Student w Polsce?

Właśnie jako platformę, która pozwala połączyć studentów, uczelnie i przemysł. eżeli mamy możliwość pomóc firmie rozwiązać konkretny problem – technologiczny albo biznesowy – możemy wykorzystać do tego całe środowisko Formuły Student. Poprzez współpracę można rozwiązywać problemy, które pojawiają się w przemyśle, a jednocześnie dawać studentom doświadczenie.

Bo czasami student potrafi spojrzeć na problem z pięciu różnych stron i znaleźć rozwiązanie, którego specjalista z 20-letnim doświadczeniem nie dostrzeże. Nie dlatego, że wie więcej, ale dlatego, że nie jest jeszcze tak mocno ograniczony dotychczasowymi doświadczeniami, procedurami czy budżetem.

Czyli ta świeżość jest wartością samą w sobie.

Dokładnie. Specjalista ma ogromną wiedzę, ale ma też za sobą wiele sytuacji, w których coś nie zadziałało. Ma określone ograniczenia, budżety i oczekiwania, które ktoś przed nim stawia. Student ma większą swobodę. I ta swoboda może sprawić, że technologia pójdzie trochę do przodu.

Widać to bardzo dobrze w autonomii. To temat, który od lat pojawia się na konferencjach motoryzacyjnych i dotyczących mobilności. Tymczasem zespoły studenckie już dziś tworzą autonomiczne samochody. Czy studenci są gotowi na świat Software-Defined Vehicles?

Tak. Nie możemy niestety w tej chwili przyjmować autonomicznych samochodów na naszym torze ze względu na infrastrukturę i kwestie bezpieczeństwa. Potrzebny byłby do tego inny obiekt. Ale sama technologia rozwijana przez studentów jest już naprawdę zaawansowana. Potrafią stworzyć własne oprogramowanie, wykorzystują sztuczną inteligencję i budują systemy, które samodzielnie kierują samochodami. I co bardzo ważne – te samochody są szybkie. Mimo że nie mają kierowcy na pokładzie, ich osiągi na torze potrafią być naprawdę imponujące.

Czyli producenci automotive powinni patrzeć w stronę tych zespołów?

Szczególnie w obszarze autonomii – zdecydowanie. Niektóre zespoły już opracowały rozwiązania, które mogą być interesujące dla przemysłu.

A drugi kierunek, który mnie ciekawi, to wodór. Mamy ogromny hype na wodór, ale wodorowych samochodów studenckich jest wciąż bardzo niewiele.

Powstała już pewna gałąź Formuły Student, która ma rozwijać samochody wodorowe. Na razie jesteśmy jednak na początku drogi. Ta technologia w środowisku Formuły Student dopiero raczkuje. Duże firmy widzą jednak potencjał w inwestowaniu w jej rozwój. I tutaj znowu pojawia się ogromna wartość środowiska studenckiego. Mamy młode, ambitne i kreatywne osoby, które mogą pomóc ten rozwój przyspieszyć.

To prowadzi nas do jeszcze jednego pytania: skąd weźmiemy ludzi do tej rozwijającej się gospodarki technologicznej? Polska jest przecież jednym z najważniejszych producentów baterii w Europie, a zapotrzebowanie na kompetencje związane z elektryfikacją będzie rosło.

To jest ogromne wyzwanie. Zwłaszcza że program nauczania nie zawsze nadąża za tym, co dzieje się w technologii. W obszarze elektryfikacji pojazdów i napędów elektrycznych technologia zmienia się właściwie z dnia na dzień. Do tego dochodzi rozwój sztucznej inteligencji, który jeszcze bardziej przyspiesza tempo powstawania nowych rozwiązań.

Nauka, przynajmniej w Polsce, nie zawsze jest w stanie za tym nadążyć. I dlatego Formuła Student jest idealnym miejscem do uzupełniania tej wiedzy. Studenci mogą tutaj nie tylko uczyć się istniejących rozwiązań, ale również prowadzić badania i tworzyć nowe rozwiązania, które później mogą trafić do nauki i przemysłu. Szczególnie że wiedza o bateriach i elektryfikacji wciąż nie jest w Polsce tak powszechna, jak powinna być. Nie mamy nawet świadomości, że wokół baterii powstaje cała nowa gałąź przemysłu. Co ciekawe, dużo większą praktyczną świadomość parametrów baterii ma dziś Ukraina. Tamtejsze społeczeństwo zostało zmuszone przez sytuację wojenną do bardzo szybkiego nauczenia się, czym są watogodziny, moc, napięcie czy natężenie i co można podłączyć do konkretnego źródła energii.

Na ten temat rozmawiałam z Maryną Kytiną, dziennikarką motoryzacyjną z Ukrainy, pokazała elektromobilność i baterie w nowym świetle.

W Polsce nie musimy zdobywać tej wiedzy w takich warunkach. Ale powinniśmy ją budować zawczasu.

Niezależnie od tego, jak będzie wyglądała przyszłość motoryzacji, potrzebujemy świadomości technologicznej. Moim zdaniem napędy spalinowe i elektryczne będą jeszcze długo funkcjonować równolegle i będą musiały żyć w pewnej synergii. Dlatego wiedza o tym, jak działają poszczególne technologie, jest bardzo potrzebna.

I właśnie to urzeka mnie w Formule Student. Studenci i studentki robią tutaj właściwie wszystko. Od tego, żeby samochód jeździł tam, gdzie kierowca czy kierowczyni chce, przez napęd i elektronikę, aż po rozwiązania związane z ładowaniem.

Choć warto dodać, że również samochody spalinowe potrafią być autonomiczne. Są zespoły, które znalazły rozwiązania pozwalające przystosować taki samochód do jazdy autonomicznej.

Tylko że samochód spalinowy sam się nie zatankuje.

Na razie nie. Ale jeśli pójdziemy wystarczająco daleko w przyszłość i na stacjach pojawią się humanoidy, które dostaną informację od samochodu, że właśnie podjechał, zatankują go, a potem powiedzą: „Do widzenia i dziękujemy państwu”, to również ten proces możemy zautonomizować.

I oczywiście będą na baterie.

Właśnie!

To na koniec – czego najbardziej potrzebują dziś studenci?

Przede wszystkim tego, żeby naprawdę się nad nimi pochylić. Nie tylko poklepać ich po plecach i powiedzieć: „Dobra robota”. Trzeba z nimi porozmawiać, docenić ich design i wiedzę, ale przede wszystkim zacząć się od nich uczyć. Bo wciąż bardzo silne jest przekonanie, że od młodego człowieka nie można się niczego nauczyć. A warto z tym młodym pokoleniem porozmawiać. Możemy się wtedy przekonać, że nie tylko potrafią, ale że mają nam naprawdę dużo do powiedzenia.

Zdj. Michał Wiśniewski / Edit: Kuba Kołoczek / Formula Student Poland Media Team

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies