Partnerzy strategiczni
Orlen
Europa nadal płaci za ropę. I nadal nie wyciąga wniosków

Europa wciąż spala tyle ropy co 20 lat temu, a rachunek za import rośnie o kolejne miliardy

Europa od dwóch dekad nie zmniejszyła zużycia ropy w transporcie, mimo kolejnych kryzysów energetycznych i rosnących cen paliw – wynika z raportu organizacji Transport & Environment. Jak podkreślają autorzy raportu „State of European Transport”, obecny kryzys naftowy nie jest wyjątkiem, ale częścią nowej epoki drogiej i niestabilnej ropy, która trwa od połowy lat 2000. W tym roku rachunek za import ropy do Unii Europejskiej może sięgnąć nawet 300 mld euro, z czego dodatkowe 80 mld euro to efekt obecnego kryzysu geopolitycznego.

Przeczytaj też: To nie polityka, to wojna przemysłowa

Mimo tych doświadczeń Europa nadal spala w transporcie tyle ropy co 20 lat temu, co pokazuje, że wnioski z kolejnych kryzysów energetycznych są wyciągane zbyt wolno. „Pojazdy elektryczne są potężnym narzędziem pozwalającym uniezależnić Europę od importowanej ropy. To nie regulacje są problemem. To właśnie one pozwalają Europie utrzymać się w wyścigu o pozycję światowego lidera w dziedzinie samochodów elektrycznych. Musimy przyspieszyć, a nie wycofywać się” – komentuje William Todts, szefujący T&E.

Raport pokazuje też ogromne różnice między krajami UE. W państwach o wysokiej sprzedaży samochodów elektrycznych, takich jak Dania i Holandia, emisje z transportu spadają, a zużycie ropy maleje. W krajach, gdzie elektromobilność rozwija się wolniej – jak Hiszpania, Czechy czy Polska – emisje z transportu nadal rosną, co oznacza utrzymującą się zależność od importowanych paliw kopalnych. Polska jest dziś jednym z krajów o najszybszym wzroście emisji z transportu od 1990 roku.

Pisałam o tym, że w Norwegii spada sprzedaż paliw na stacjach benzynowych. Ma to bezpośredni związek z rozwojem elektromobilności. Trzeba też dodać, że transport w tamtym regionie stale się rozwija, a emisje spadają. Przyczyna jest upatrywana także w adopcji pojazdów zasilanych alternatywnie.

Przeczytaj też: ETS po unijnym szczycie. Nadal wiele niewiadomych

Największą zmianę widać dziś w Chinach, gdzie rozwój elektromobilności już przełożył się na spadek zużycia ropy w transporcie. Europa jest obecnie około trzech lat za Chinami pod względem sprzedaży samochodów elektrycznych, ale – jak wskazuje raport – pod warunkiem, że utrzyma ambitne normy emisji CO₂. Raport wskazuje, że siedem na dziesięć aut elektrycznych sprzedawanych w Europie jest produkowanych na Starym Kontynencie. To dobra wiadomość. Szybsza transformacja zapewni przetrwanie europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Stawką jest nie tylko klimat, ale także bezpieczeństwo energetyczne i przyszłość europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.

O tym jak zmienia się chińska gospodarka pod względem emisyjności wyjaśniała Lidia Wojtal, Koordynatorka Programu Międzynarodowego w Forum Energii – jej komentarz znajduje się tutaj.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies