
Pożar bateryjnego magazynu energii w brytyjskim Rainworth wywołał falę komentarzy o bezpieczeństwie technologii BESS. Branża przekonuje jednak, że ten przypadek nie pokazuje realnego obrazu nowoczesnych instalacji
Na początku maja w Rainworth, w Wielkiej Brytanii, doszło do pożaru magazynu energii zlokalizowanego na terenie dawnej kopalni. Strażacy zostali wezwani o 5:21 rano i szybko opanowali sytuację — nie było osób poszkodowanych. Instalacja o mocy 7 MW i pojemności 9,5 MWh działała od 2018 roku, a za jej integrację odpowiadała firma Noriker Power. Według lokalnych mediów ogień objął część bateryjną systemu, a przyczyny zdarzenia są nadal badane. Nottingham Post szczegółowo relacjonował wydarzenie.
Przeczytaj też: Drugie życie kopalni. Jest miejsce na PV i BESS
Choć podobne zdarzenia szybko trafiają na nagłówki i budzą obawy, warto poświęcić uwagę kontekstowi technologicznemu. Jak zauważa Marek Kubik, jeden z najbardziej doświadcznych ekspertów rynku magazynów energii, w komentarzu opublikowanym na LinkedIn, mamy do czynienia z jedną z najstarszych instalacji tego typu w Wielkiej Brytanii. Wszystko wskazuje na to, że wykorzystywała ona ogniwa w chemii NMC, które są bardziej podatne na zjawisko thermal runaway, czyli zajmowania się jednego ogniwa po drugim, niż dominujące dziś rozwiązania LFP. Co więcej, projekt powstał jeszcze przed wprowadzeniem obecnych standardów bezpieczeństwa dla magazynów energii — takich jak testy UL9540A (standardowa metoda badawcza służąca do oceny propagacji —rozprzestrzeniania się pożaru w systemach magazynowania energii) czy normy NFPA (obejmują projektowanie, instalację, eksploatację i konserwację systemów przeciwpożarowych) — a jego konstrukcja (m.in. piętrowe kontenery) odbiega od dzisiejszych praktyk projektowych. Kubik, tym samym, bez emocji pokazuje jak bardzo zmieniła się rzeczywistość magazynów energii na przestrzeni niespełna dekady.
Przeczytaj też: Cyberbezpieczeństwo w magazynach energii
Istotne jest też miejsce zdarzenia. Instalacja ta zlokalizowana jest na uboczu, na terenie dawnej infrastruktury przemysłowej. To znacząco ograniczyło ryzyko rozprzestrzenienia się ognia dla ludzi i zabudowań. Taksze szkodliwe gazy towarzyszące pożarowi nie były ryzykiem.
W kilku miejscach w sieci trafiłam na informację, że magazyn mógł być już w fazie wygaszania działalności. To wszystko sprawia, że traktowanie tego przypadku jako reprezentatywnego dla całej branży byłoby uproszczeniem, a nawet nadużyciem. Jak podkreślają eksperci, rozwój technologii BESS jest bardzo szybki — dzisiejsze systemy są projektowane z myślą o znacznie wyższym poziomie bezpieczeństwa, a procedury testowe i wymagania regulacyjne są nieporównywalnie bardziej rygorystyczne niż jeszcze kilka lat temu.
Wielka Brytania to jeden z rynków, na którym bateryjne magazyny energii rozwijane są konsekwetnie od lat. Kraj stał się poligonem doświadczalnym dla procedur i standaryzacji. Mimo pojedynczych przypadków awarii lub pożarów nikt tam nie kwestionuje zasadności montażu nowych instalacji bateryjnych. Kontynentalna Europa często korzysta z doświadczeń tamtego rynku przygotowując lokalne regulacje.
Niestety w Polsce pojawia się w przestrzeni publicznej wiele mitów na temat bezpieczeństwa bateryjnych magazynów energii. Temat będzie wymagał wielu działań edukacyjnych, bo potężne inwestycje w tym obszarze już trwają, a niebawem nastąpi „wysyp” instalacji przydomowych.
Na podst. AOL, Nottinghamshire Live, LinkedIn
Zdj. Notts999 Fire Photography