Partnerzy strategiczni
Orlen
Elektromobilność uderza w rynek paliw. Norwegia pokazuje, jak szybko znika popyt na ropę

Spada sprzedaż paliw, choć auta spalinowe wciąż jeżdżą. Transformacja przyspiesza

Elektromobilność w Norwegia przestała być już tylko zmianą w strukturze sprzedaży nowych samochodów – dziś realnie przekłada się na spadek popytu na paliwa. Dane Statistics Norway pokazują, że sprzedaż benzyny i diesla dla transportu drogowego spadła z ok. 8,26 mld litrów w 2022 roku do 7,46 mld litrów w 2024 roku, czyli o blisko 10 proc. w ciągu dwóch lat. Nie ma jeszcze podsumowania 2025 roku. Co istotne, tempo spadku przyspiesza – z poziomu –3,4 proc. rok do roku w 2023 do -6,5 proc. w 2024, co wyraźnie koreluje z rosnącym udziałem samochodów elektrycznych w rynku. Dziś sprzedaż w całym kraju sięga blisko 100 proc. Zatem szczególnie interesujące będzie poznanie wyników po pierwszym roku od momentu, gdy – dzięki polityce fiskalnej – udało się faktycznie wyeliminować z rynku sprzedaż nowych samochodów spalinowych.

Przeczytaj też: W Norwegii nawet samoloty mają być na prąd

Trend ten widać również w danych miesięcznych – sprzedaż diesla spada szybciej niż benzyny, co sugeruje, że elektryfikacja zaczyna obejmować także bardziej intensywnie użytkowane pojazdy. Jednocześnie analizy Reuters wskazują, że od 2021 roku łączny spadek sprzedaży paliw wyniósł już ok. 8 proc., mimo że część popytu nadal podtrzymują hybrydy. To pokazuje, że elektromobilność nie tylko wypiera auta spalinowe z salonów, ale stopniowo „wycisza” rynek paliwowy – proces, który jeszcze kilka lat temu wydawał się znacznie wolniejszy.

Przeczytaj też: Polskie stacje ładowania napędzają Norwegię

Spadek zużycia paliw nie jest jednak jeszcze tak dynamiczny jak rewolucja na rynku nowych aut, gdzie udział elektryków przekracza już 90 proc.. Wynika to z faktu, że po drogach wciąż jeździ duża liczba starszych samochodów spalinowych, a także z wolniejszej elektryfikacji transportu ciężkiego i dostawczego. Mimo to kierunek zmian jest jednoznaczny – w dłuższej perspektywie popyt na paliwa drogowe w Norwegii spadł już o ponad 20 proc. względem połowy poprzedniej dekady, co czyni ten kraj najbardziej zaawansowanym przykładem realnego wpływu elektromobilności na rynek ropy w Europie. Na razie liczba rejestracji elektryków to nieco ponad milion sztuk na niespłena 3 mln wszystkich aut.

Przeczytaj też: Samochód elektryczny to nie ideologia

Prognozy BloombergNEF pokazują, że wpływ elektromobilności na rynek ropy nie jest już scenariuszem, ale procesem, który właśnie przyspiesza. W 2025 roku samochody elektryczne ograniczyły globalne zużycie ropy o ok. 2,3 mln baryłek dziennie, a do 2030 roku wartość ta ma wzrosnąć do ponad 5 mln baryłek dziennie. Kluczowy moment ma nadejść jeszcze przed końcem dekady – około 2027 roku popyt na ropę w transporcie drogowym osiągnie szczyt, po czym zacznie systemowo spadać. W dłuższej perspektywie, do 2040 roku, zużycie ropy w tym segmencie może być o ok. 20 proc. niższe niż dziś, co potwierdza, że elektryfikacja transportu działa jak powolny, ale nieodwracalny mechanizm wypierania paliw kopalnych z rynku. Co z perspektywy dzisiejszych zawirowań na rynku paliw jest chyba optymistyczną informacją.

Na podst. BNEF, Reuters, The Driven

Zdj. AR

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies