Partnerzy strategiczni
Orlen
ETS po unijnym szczycie: ceny CO2 rosną, reforma bez konkretów. Co dalej z systemem emisji?

Uprawnienia do emisji CO2 drożeją po ubiegłotygodniowym szczycie Rady Europejskiej. Unijni przywódcy zdecydowali, że system ETS będzie reformowany, choć kluczowe konkrety nadal trzeba wypracować

Pisaliśmy w green-news.pl przed ubiegłotygodniowym szczytem Rady Europejskiej, że Polska ma realną szansę, by wpłynąć na kierunek dyskusji i kształt reformy ETS – znalazły się merytoryczne argumenty, koalicja i sprzyjający moment polityczny. Rada Europejska zakończyła się w nocy z 19 na 20 marca. Czy można powiedzieć, że Polska wykorzystała nadarzającą się okazję? Odpowiedź jest niejednoznaczna – i dlatego warto spojrzeć na temat szerzej niż to, co oferuje krajowa debata.

Przeczytaj też: Czy to największy kryzys na rynku ropy w historii?

System ETS to unijny mechanizm, w którym elektrownie i przemysł płacą za emisję CO2. Ceny uprawnień do emisji ustalane są na rynku i wpływają na koszty energii i produkcji w całej gospodarce. Rada Europejska zobowiązała Komisję Europejską do przedstawienia przeglądu tego systemu najpóźniej do lipca 2026 roku (przegląd był planowany, ale przyspieszono termin publikacji jego wyników).

Wskazano trzy kierunki zmian: ograniczenie zmienności cen uprawnień, zmniejszenie ich wpływu na rachunki za prąd oraz utrzymanie ETS jako głównego narzędzia polityki klimatycznej. W Polsce, szczególnie na prawicy, od dawna nie brak głosów, że ETS powinien zostać zniesiony lub zawieszony, lecz trzeba pogodzić się z faktem, że większość państw UE traktuje go jako fundament polityki klimatycznej Wspólnoty.

Równolegle Komisja zapowiedziała możliwość wcześniejszej rewizji mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej (MSR), który reguluje podaż uprawnień na rynku, a także wykorzystanie części rezerw do finansowania transformacji. Nie przyjęto natomiast żadnych konkretnych parametrów reformy ani decyzji o bezpośredniej interwencji w poziom cen.

Rynek CO2 mówi więcej niż politycy

Najlepszym komentarzem do wyników szczytu są nie komentarze polityków, tylko zachowanie rynku. Na zakończenie szczytu unijnych przywódców notowania CO2 spadły do najniższego od 11 miesięcy poziomu 66,65 euro za tonę. Ale od tego momentu regularnie drożeją i 25 marca zaczynają zbliżać się do 72 euro/tonę CO2.

Spadek notowań przed szczytem i w jego trakcie odzwierciedlał niepewność co do skali potencjalnej reformy ETS-u. Natomiast obecnie widoczne odbicie sugeruje, że rynek odczytuje ustalenia ze szczytu jako zachowanie rdzenia systemu – bez perspektyw na jego demontaż.

Nie jest to odczyt wyłącznie polityczny. Przez cały tydzień szczytu ceny uprawnień zachowywały się wbrew swojej historycznej logice: mimo że ceny gazu rosły w reakcji na napięcia w Zatoce Perskiej, uprawnienia nie podążały za nimi. Przez lata była to jedna z najtrwalszych korelacji na europejskim rynku energii. Tym razem oczekiwania dotyczące reformy okazały się silniejsze niż fundamenty podażowo-popytowe. Teraz, gdy konkluzje są znane, ta anomalia zaczyna się wygładzać.

Co właściwie się wydarzyło

Wyniki szczytu są w gruncie rzeczy proste: ETS zostaje, reforma będzie, szczegóły – później. Polska wraca z kilkoma zapisami, które mogą mieć znaczenie, ale dziś niczego nie rozstrzygają. Zanim jednak zaczniemy czytać te wyniki przez pryzmat krajowego sporu, warto trzymać się faktów.

Polska wprowadziła dwa elementy: w konkluzjach pojawia się odniesienie do „zróżnicowanej sytuacji państw członkowskich” oraz zapowiedź wsparcia z potencjalnie uwolnionych rezerw. Premier Donald Tusk jako jedyny podniósł temat rozszerzenia systemu na budynki i transport.

Czego natomiast nie ma? Konkretów: korytarza cenowego, ograniczania cen, decyzji o wykluczeniu instytucji finansowych z handlu uprawnieniami CO2, ani ustaleń dotyczących rozszerzenia. Nie jest to jednak zaskoczenie – tak wygląda unijny proces negocjacyjny.

Spór w Polsce dotyczy interpretacji, nie faktów. Rząd mówi o zmianie podejścia do ETS, opozycja o braku efektów – oba opisy są prawdziwe, ale odnoszą się do różnych poziomów. Zmienił się ton, nie przepisy: Komisja wyraźniej niż wcześniej przyznaje, że ETS wpływa na ceny energii, ale nie zapadły decyzje, które już teraz zmieniałyby sytuację na rynku.

Decyzje dopiero przed nami

Prawdziwy proces dopiero się zaczyna i będzie toczył się w Komisji Europejskiej. Kluczowy jest lipiec, kiedy pojawi się propozycja zmian powiązana z celem klimatycznym na 2040 rok. Wcześniej możliwa jest korekta mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej, który bezpośrednio wpływa na ceny uprawnień.

Przeczytaj też: Infrastruktura energetyczna stałym celem wojny hybrydowej

Stanowiska w sprawie ETS złagodziły nawet Niemcy i Francja, a to zdarza się rzadko. Decyzje zapadną nie na kolejnych szczytach, lecz w pracach Komisji, konsultacjach i negocjacjach. Aktualne pozostaje to, co pisałam wcześniej: Polska nadal ma argumenty i czas, pytanie, czy zdąży je wykorzystać w tym oknie politycznym.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies