
Amerykański Ford coraz mocniej stawia na magazyny energii. Kluczem do nowego biznesu jest współpraca z chińskim producentem baterii CATL, dzięki której koncern chce wykorzystać doświadczenie z elektromobilności na szybko rosnącym rynku bateryjnych magazynów energii
Jeszcze kilka lat temu Ford koncentrował się przede wszystkim na elektryfikacji swojej gamy samochodów. Dziś amerykański koncern wyraźnie rozszerza strategię. I nie jest to zaskoczenie. Obok produkcji aut elektrycznych rozwija nową linię biznesową – wielkoskalowe magazyny energii (BESS, Battery Energy Storage Systems), które mają stabilizować sieci elektroenergetyczne i wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii. Tak właśnie powinna być domykana transformacja, a łączenie sektorów (sector coupling) to także intratny biznes.
Przeczytaj też: KE naciska na szybszą elektryfikację europejskiej gospodarki
Za tym zwrotem kryje się współpraca z chińskim liderem rynku baterii – firmą CATL (Contemporary Amperex Technology Co. Limited). To właśnie technologia opracowana przez chińskiego producenta ma być fundamentem nowych produktów Ford Energy – spółki zależnej powołanej przez amerykański koncern do obsługi rynku magazynowania energii. Magazyny mają być budowane w oparciu o pryzmatyczne ogniwa.
Ford oficjalnie uruchomił markę Ford Energy w maju 2026 roku. Nowa spółka ma produkować kontenerowe magazyny energii dla operatorów sieci elektroenergetycznych, centrów danych oraz dużych odbiorców przemysłowych. Produkcja będzie odbywać się w Stanach Zjednoczonych, a pierwsze dostawy zaplanowano na koniec 2027 roku. Firma zakłada osiągnięcie zdolności produkcyjnej wynoszącej co najmniej 20 GWh systemów magazynowania energii rocznie.
Podstawowym produktem będzie kontenerowy magazyn energii o pojemności 5,45 MWh, oparty na ogniwach litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP). Rozwiązanie ma być oferowane w konfiguracjach dwu- i czterogodzinnych, odpowiadających potrzebom operatorów sieci oraz projektów OZE.
CATL jest największym producentem baterii na świecie i od kilku lat dostarcza Fordowi akumulatory do samochodów elektrycznych. Współpraca obu firm rozpoczęła się w 2022 roku i obejmuje licencjonowanie technologii LFP oraz dostawy baterii dla modeli Mustang Mach-E i F-150 Lightning. Jednocześnie firmy zapowiedziały wspólne poszukiwanie nowych obszarów biznesowych poza elektromobilnością.
Dziś ta współpraca nabiera nowego znaczenia. Ford wykorzystuje tę samą technologię akumulatorów do wejścia na rynek magazynowania energii. To pozwala ograniczyć koszty rozwoju, wykorzystać istniejące linie produkcyjne i zdywersyfikować działalność w czasie, gdy tempo wzrostu sprzedaży samochodów elektrycznych wyhamowało. Ponownie, nie ma w tym nic zaskakującego. Skoro są moce przerobowe i komponenty – należy z nich zrobić użytek.
Decyzja Forda nie jest przypadkowa. Według prognoz przywoływanych przez spółkę Ford Energy popyt na wielkoskalowe magazyny energii w Stanach Zjednoczonych rośnie o 20–25 proc. rocznie, a do końca dekady rynek może osiągnąć 120–140 GWh nowych instalacji rocznie. Dla porównania w 2025 roku w USA zainstalowano około 58 GWh magazynów energii – rekordową wartość, która jednak wciąż nie zaspokaja rosnącego zapotrzebowania.
Przeczytaj też: Gospodarka bez węgla to dla Polski wielka szansa
To efekt gwałtownego rozwoju energetyki słonecznej i wiatrowej oraz boomu na centra danych wykorzystujące sztuczną inteligencję. Wszystkie te sektory potrzebują stabilnych źródeł magazynowania energii, które pozwolą bilansować sieć elektroenergetyczną.
Jeszcze przed rozpoczęciem produkcji Ford zdobył pierwszego dużego klienta. W maju 2026 roku Ford Energy podpisał pięcioletnią umowę ramową z EDF Power Solutions North America. Kontrakt przewiduje możliwość dostarczenia do 20 GWh magazynów energii, czyli nawet 4 GWh rocznie, na potrzeby projektów energetycznych realizowanych w Ameryce Północnej.
Partnerstwo z CATL nie obyło się bez komentarzy i politycznych sporów. W Stanach Zjednoczonych część polityków krytykuje wykorzystywanie chińskiej technologii w strategicznych sektorach gospodarki. Zresztą lista sankcji wobec Chin ze strony USA rośnie. Ford podkreśla jednak, że korzysta z modelu licencyjnego – produkcja odbywa się w USA, a firma zachowuje kontrolę nad zakładami i procesem wytwarzania. Jak widać USA też chce stawiać na „local content”.
Strategia Forda pokazuje, że granice między branżą motoryzacyjną a energetyką coraz bardziej się zacierają. Baterie opracowane z myślą o samochodach elektrycznych stają się fundamentem infrastruktury energetycznej przyszłości. Dla producentów aut oznacza to możliwość uniezależnienia się od zmiennego rynku elektromobilności i wejścia do sektora, który w najbliższych latach będzie jednym z najszybciej rozwijających się segmentów transformacji energetycznej.
Jednocześnie historia Forda pokazuje, że nawet amerykańskie koncerny nie są dziś w stanie całkowicie uniezależnić się od chińskich technologii bateryjnych. Mimo napięć geopolitycznych współpraca z CATL pozostaje jednym z filarów strategii firmy – nie tylko w elektromobilności, ale także na rynku magazynów energii. CATL jest zresztą silnie obecny w Europie, poprzez fabryki w Niemczech i Debreczynie. O sąsiadującym z węgierską fabryką baterii zakładzie BMW pisałam w czerwcu br.
Zdj. mat. prasowe Ford Energy