Partnerzy strategiczni
Orlen
Między ambicją a strachem. Europa szuka sposobu, by przeprowadzić motoryzację przez największą zmianę od stu lat

Europa próbuje pogodzić ambitną transformację motoryzacji z obawami przemysłu o koszty, popyt i tempo zmian. Stawką są nie tylko cele klimatyczne, ale też przyszłość miejsc pracy w Europie

Bruksela próbuje zmobilizować europejskich producentów samochodów do przyspieszenia transformacji elektrycznej, ale sama wysyła momentami niejednoznaczne sygnały. Z jednej strony utrzymuje ambitne cele klimatyczne i przemysłowe, z drugiej – rozważa ich częściowe złagodzenie pod presją branży i części państw członkowskich. Raport Transport & Environment pokazuje, że stawką nie jest wyłącznie klimat, lecz także przyszłość europejskiego przemysłu, miejsc pracy i bezpieczeństwa energetycznego. Jednocześnie ujawnia skalę obaw producentów, którzy ostrzegają przed zbyt szybkim tempem zmian i ryzykiem utraty konkurencyjności.

Cele klimatyczne UE i przyszłość europejskiej motoryzacji

Europa stoi dziś przed strategicznym wyborem: czy potraktować elektromobilność jako nowy fundament przemysłu, czy próbować jak najdłużej chronić model oparty na silnikach spalinowych. Autorzy raportu T&E nie ukrywają swojego stanowiska – ich zdaniem osłabienie norm CO₂ oznaczałoby utratę inwestycji, fabryk baterii i technologicznego znaczenia Europy. Ale między wierszami widać też coś innego: ogromną skalę niepewności, z którą mierzą się producenci samochodów i dostawcy komponentów.

Transformacja motoryzacji wymaga miliardowych inwestycji w baterie i gigafabryki

Bruksela próbuje dziś stworzyć warunki, które zmuszą firmy do inwestowania w auta elektryczne i cały związany z nimi łańcuch dostaw – od baterii po recykling surowców. Problem polega jednak na tym, że transformacja wymaga gigantycznych nakładów jeszcze zanim rynek osiągnie pełną dojrzałość. Sam raport przyznaje, że wiele planowanych inwestycji w europejskie gigafabryki pozostaje obarczonych wysokim ryzykiem, a część projektów już została wstrzymana z powodu niepewności popytu. W minionym tygodniu gruchnęła wiadomość o bankructwie Morrow Batteries. Przypomnę, że nowa fabryka ogniw miała być jednym z filarów norweskiej doliny bateryjnej.

Dlaczego producenci samochodów chcą złagodzenia celu 2035?

To właśnie tutaj pojawia się główny argument producentów i części rządów domagających się złagodzenia celu na 2035 rok. Nie chodzi wyłącznie o ideologiczny spór wokół klimatu. Branża zwraca uwagę, że Europa wciąż nie ma pełnej odpowiedzi na pytanie, jak szybko konsumenci rzeczywiście przejdą na samochody elektryczne.

Samochody elektryczne nadal są zbyt drogie dla wielu kierowców

Problemem pozostaje cena. Choć różnice między autami elektrycznymi i spalinowymi zaczęły się zmniejszać, nadal niewiele modeli funkcjonuje w dokładnie tych samych przedziałach cenowych. Firmy nie wiedzą jeszcze, jak będzie wyglądała długoterminowa strategia sprzedaży, jakie modele finansowania okażą się skuteczne i jak szybko zniknie psychologiczna bariera przed zakupem elektryka.

AFIR i infrastruktura ładowania. Europa zderza się z rzeczywistością

Pisałam o tym, że Polska nie radzi sobie dobrze z realizacją AFIR – rozporządzenia unijnego narzucającego tempo prac nad budową publicznych stacji ładowania. Po kilku latach od wyznaczenia celów Bruksela dostrzegła problemy administracyjno-techniczne, które skutecznie spowalniają procesy.

Czy Europejczycy naprawdę chcą elektryków? Problem z oceną popytu

Dodatkowym problemem jest to, że europejskie instytucje nie mają realnej możliwości pełnej weryfikacji zainteresowania konsumentów. Rynek aut elektrycznych dopiero się kształtuje, a jego obraz bywa zaburzany przez politykę cenową producentów, systemy dopłat czy nawet sposób prowadzenia sprzedaży w salonach.

Polska i elektromobilność. Dealerzy często sami zniechęcali klientów

W Polsce ten problem był widoczny przez lata szczególnie wyraźnie. Wielu klientów zainteresowanych samochodami elektrycznymi spotykało się nie z profesjonalnym doradztwem, ale z niechęcią albo niewiedzą sprzedawców. Część dealerów – często kierując się własnymi przekonaniami lub obawami przed zmianą – skutecznie zniechęcała klientów do elektromobilności. W efekcie trudno dziś jednoznacznie ocenić, jaka część słabego zainteresowania elektrykami wynikała z realnych preferencji rynku, a jaka z jakości samej sprzedaży i komunikacji.

T&E: elektromobilność może być nowym filarem europejskiej gospodarki

Raport T&E pokazuje jednak, że organizacja widzi w transformacji przede wszystkim wielką szansę przemysłową dla Europy. „Od Chin po Chile samochody elektryczne są dziś motorem wzrostu globalnego przemysłu motoryzacyjnego. Jeśli Europa utrzyma produkcję EV u siebie, wciąż może znaleźć się w czołówce nowego przemysłu czystych technologii” — mówi Julia Poliscanova, dyrektorka ds. pojazdów i łańcuchów dostaw elektromobilności w T&E. Autorzy opracowania podkreślają, że jeśli kontynent utrzyma ambitne normy emisji i połączy je z aktywną polityką przemysłową, może odbudować swoją pozycję gospodarczą wokół nowych technologii. Szczególnie mocno wybrzmiewa to w analizach dotyczących baterii, materiałów katodowych, recyklingu oraz komponentów do napędów elektrycznych.

Polska może zyskać na bateriach i recyklingu, ale ryzykuje utratę części przemysłu

Według raportu największym beneficjentem mogłyby być kraje, które już dziś budują kompetencje w nowych segmentach rynku. Niemcy mają szansę stać się centrum produkcji baterii i komponentów wysokiej wartości. Hiszpania przyciąga inwestycje dzięki wczesnemu wejściu w elektromobilność. Francja rozwija własny ekosystem baterii i silników elektrycznych. Polska z kolei została wskazana jako kraj z potencjałem do odegrania bardzo ważnej roli w europejskim łańcuchu dostaw.

Przeczytaj też: Takich baterii Europa nie miała. Francja z nową inwestycją

T&E podkreśla, że nasz kraj ma strategiczne atuty: dużą fabrykę baterii LG pod Wrocławiem, rosnące kompetencje w materiałach katodowych i potencjał rozwoju recyklingu baterii. Jednocześnie raport zauważa, że polska gospodarka przez lata była mocno związana z komponentami do silników spalinowych, a przejście na elektromobilność oznacza konieczność przebudowy części przemysłu. To właśnie tutaj pojawiają się największe obawy producentów – auta elektryczne wymagają mniej części mechanicznych, więc część obecnych dostawców może utracić rynek.

Europa obawia się Chin, ale nadal działa zbyt wolno

Autorzy raportu przekonują jednak, że alternatywą dla transformacji nie będzie utrzymanie status quo, lecz stopniowa utrata konkurencyjności wobec Chin i innych regionów inwestujących w elektromobilność znacznie szybciej. Ich zdaniem Europa ryzykuje nie tyle „zbyt szybkie” przejście na elektryki, ile przemysłowy zastój wynikający z niepewności i odwlekania decyzji.

Europa potrzebuje myślenia systemowego, a nie walki między sektorami

Największym problemem europejskiej transformacji może być dziś nie brak technologii, lecz brak koordynacji. Nie da się myśleć o elektromobilności wyłącznie przez pryzmat samych samochodów. To jednocześnie kwestia przemysłu, energetyki, sieci elektroenergetycznych, wydobycia i przetwarzania surowców, infrastruktury ładowania, rynku pracy oraz bezpieczeństwa gospodarczego. Chiny od lat budują przewagę właśnie dlatego, że patrzą na cały ekosystem jednocześnie – planują rozwój baterii razem z energetyką, przemysłem chemicznym, logistyką i eksportem technologii. W Europie wciąż dominuje myślenie silosowe. Branże, ministerstwa i grupy interesów często ciągną w swoją stronę, zamiast budować wspólną strategię przemysłową. Tymczasem transformacja będzie skuteczna tylko wtedy, gdy uda się połączyć cele klimatyczne z rozwojem przemysłu i stabilnym systemem energetycznym.

Transformacja energetyczna bez straszenia i politycznej polaryzacji

Jednocześnie właśnie ta niepewność pokazuje, że transformacja musi być prowadzona rozsądnie i etapowo. Europa potrzebuje stabilnych zasad, wsparcia dla inwestycji na wczesnym etapie i uczciwej rozmowy o kosztach społecznych zmian. Straszenie technologią może okazać się równie szkodliwe jak bezrefleksyjny technologiczny entuzjazm.

Przeczytaj też: Polskie samochody elektryczne będą miały geny z Tajwanu

Polaryzacja wokół technologii, które same w sobie są ideologicznie neutralne, nie jest dziś Europie potrzebna. Widać to również w Polsce. Lata politycznego straszenia transformacją energetyczną doprowadziły do ogromnych opóźnień w energetyce i zwiększyły koszty całego procesu. Dziś podobne mechanizmy zaczynają pojawiać się wokół elektromobilności.

Czego Europa mogłaby nauczyć się od chińskich planów pięcioletnich?

Tymczasem pytanie nie brzmi już, czy zmiana nadejdzie, ale czy Europa i Polska będą potrafiły wykorzystać ją do budowy własnego przemysłu zamiast jedynie reagować na to, co zrobią inni. O konieczności podjęcia zdecydowanych działań debatuje się od lat. To dziwi, kiedy tak chętnie porównujemy się z Chinami. Ich plany pięcioletnie są ustalane szybko i są nienegocjowalne – może właśnie tej konsekwencji i długoterminowego myślenia Europa powinna się dziś uczyć.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies