Partnerzy strategiczni
Orlen
Samochód elektryczny może zasilać dom przez tydzień. Eksperci: Polska musi zmienić przepisy zanim będzie za późno

Specjaliści pokazują nieoczywiste znaczenie aut na prąd. Mogą stać się częścią systemu energetycznego i zwiększać bezpieczeństwo kraju. Problemem nie jest technologia, ale przestarzałe regulacje

Samochód elektryczny jako magazyn energii, awaryjne źródło prądu dla domu i element stabilizujący system energetyczny? Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to jak futurystyczna wizja. Dziś eksperci coraz częściej mówią wprost: elektromobilność przestaje być wyłącznie tematem transportowym i staje się częścią debaty o bezpieczeństwie energetycznym państwa. My w redakcji staramy się wyjaśniać, że transport na prąd to część systemu, a właściwie łączenia sektorów. O roli bateryjnego magazynu energii na kołach można przeczytać więcej w nowym raporcie Fundacji Instrat oraz Instytutu Zrównoważonej Gospodarki, stał się on kanwą do debaty w Senacie. Autorów i ekspertów gościła senacka Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności.

Wnioski po spotkaniu są jasne – jeśli Polska i Europa nie zaczną dostosowywać regulacji już teraz, za kilka lat mogą powtórzyć błędy popełnione przy boomie fotowoltaicznym. V2G (Vehicle-to-Grid), czyli dwukierunkowego przepływu energii pomiędzy samochodem elektrycznym a siecią energetyczną to szansa na tani prąd.

Przeczytaj też: Unia widzi potencjał w bateriach na kołach

„Elektromobilność to jest nowa fotowoltaika” – podkreślano podczas debaty wokół raportu „Baterie na kołach”. Zdaniem autorów publikacji „mamy szansę przy okazji elektromobilności zająć się tym tematem wcześniej i uniknąć sytuacji takiego zaskoczenia za parę lat”. Eksperci zwracają uwagę, że samochody elektryczne mogą realnie wspierać sieć energetyczną. Chodzi m.in. o usługi elastyczności, czyli możliwość magazynowania energii wtedy, gdy jest tania lub pochodzi z nadwyżek OZE, a następnie oddawania jej do systemu albo wykorzystywania w gospodarstwie domowym. O tym aspekcie pisałam niedawno, przy okazji wypowiedzi prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, przypomnę, że proponował on darmowy prąd do ładowania aut.

Podkreślano, że nie można karać brakiem nowoczesnych regulacji osób, które zdecydowały się na inwestowanie własnych pieniędzy w technologię, w infrastrukturę, w ten samochód i w tę baterię. Państwo musi stworzyć takie warunki, które będą takie działania promować. Zdaniem uczestników debaty obecny system taryf energetycznych w Polsce jest „anachroniczny” i nie odpowiada realiom nowoczesnej energetyki. „Taryfa dzienna, taryfa nocna, taryfa weekendowa to są taryfy z czasów PRL-u” – mówił przewodniczący senackiej komisji, były premier Waldemar Pawlak, przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności.

Przeczytaj też: Dopłaty do przydomowych magazynów energii już są

Krytykowano podczas spotkania również sposób wdrażania taryf dynamicznych, które w praktyce często nie dają użytkownikom realnych korzyści. Według ekspertów potrzebne są szybkie zmiany prawne, które umożliwią właścicielom aut elektrycznych aktywne uczestnictwo w rynku energii bez dodatkowych obciążeń. „Opłata sieciowa, podwójne opodatkowanie – to są te dwie najważniejsze rzeczy” – wymieniano obciążenia.

Praktyczny wymiar

Coraz częściej mówi się też o samochodzie elektrycznym jako prywatnym magazynie energii zwiększającym bezpieczeństwo gospodarstw domowych w sytuacjach kryzysowych.

Samochód elektryczny daje niezależność gospodarstwu domowemu dwa dni zimą i tydzień czasu wiosną” – mówił Waldemar Pawlak. W praktyce oznacza to możliwość awaryjnego zasilania domu podczas przerw w dostawach energii, powodzi czy innych sytuacji kryzysowych.

Szczególnie mocno podczas spotkania wybrzmiał przykład Ukrainy. Jak zauważył były minister środowiska, a dziś prezes IZG, Marcin Korolec, gwałtowny wzrost sprzedaży samochodów elektrycznych w Ukrainie rozpoczął się po rosyjskich atakach na system elektroenergetyczny. Według niego wojna pokazała, że elektromobilność może być nie tylko elementem polityki klimatycznej, ale także bezpieczeństwa państwa i odporności infrastruktury krytycznej. Dziś w Ukrainie zarejestrowanych jest ponad 100 tys. Więcej w pełni elektrycznych aut niż w Polsce. O roli samochodu na baterie podczas wojny opowiadała na łamach Green-news.pl dziennikarka z Ukrainy.

Nie ma na co czekać

To, że w debacie coraz częściej pojawia się również temat technologii V2G, czyli dwukierunkowego przepływu energii pomiędzy samochodem elektrycznym a siecią energetyczną nikogo niepowinno dziwić. Dzięki temu auto może nie tylko pobierać energię, ale także oddawać ją do domu lub systemu elektroenergetycznego w momentach największego zapotrzebowania. Eksperci podkreślają, że istotne znaczenie będzie miała tutaj standaryzacja technologii i interoperacyjność całego rynku. Jedną z organizacji najmocniej promujących rozwój wspólnych standardów dla elektromobilności i V2G jest międzynarodowe stowarzyszenie CharIN, skupiające firmy z branży motoryzacyjnej, energetycznej i technologicznej. Organizacja od lat pracuje nad rozwojem standardu CCS oraz wdrażaniem rozwiązań umożliwiających integrację samochodów elektrycznych z systemem energetycznym.

Polscy eksperci zwracają również uwagę, że transformacja transportu nie może ograniczać się wyłącznie do samej sprzedaży samochodów elektrycznych. Ważne będzie stworzenie całego ekosystemu regulacji, taryf i zachęt finansowych. „Technicznie to są rozwiązania banalne. Natomiast duże problemy są tutaj z regulacjami” – podsumował były premier Pawlak.

Przypomnę na koniec, że autorzy raportu apelują m.in. o rozwój taryf dynamicznych, pilotaże usług elastyczności prowadzone przez operatorów sieci oraz uproszczenie zasad oddawania energii z samochodów do systemu. Ich zdaniem Europa ma jeszcze szansę uniknąć chaosu, który pojawił się po boomie na fotowoltaikę. Warunek jest jeden: decyzje trzeba podjąć teraz, zanim liczba samochodów elektrycznych zacznie rosnąć lawinowo.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies