
Baterie stają się elementem infrastruktury strategicznej – od samochodów i sieci energetycznych po drony, robotykę i systemy obronne. Europa nadal jednak w dużej mierze zależy od dostaw z Chin
Europa nie może budować swojej elektrycznej przyszłości, pozostając zależna od zagranicznych producentów baterii – przekonuje Ann Mettler, prezeska i współzałożycielka Catalyse Europe, w komentarzu opublikowanym 28 września przez Reuters. Jej zdaniem baterie przestały być wyłącznie technologią dla motoryzacji. Są dziś jednym z fundamentów elektryfikacji gospodarki, a ich znaczenie rośnie także dla bezpieczeństwa i obronności.
Skala zależności jest duża. Jak wskazuje Mettler, chińskie firmy odpowiadają łącznie za niemal trzy czwarte światowej podaży baterii, a sam CATL dostarcza około 40 proc. baterii wykorzystywanych w samochodach elektrycznych. Tymczasem europejska zdolność produkcji ogniw sięga około 252 GWh, ale znaczna część tej mocy jest kontrolowana lub wspierana przez firmy spoza Europy. Także pozostałe elementy łańcucha dostaw pozostają mocno zależne od Chin.
Przeczytaj też: To będą specjalne ogniwa dla zbrojeniówki
Problem wykracza już poza rynek samochodowy. Baterie są potrzebne do stabilizacji sieci elektroenergetycznych, elektryfikacji przemysłu, zasilania centrów danych, robotów, systemów autonomicznych i dronów. Mettler zwraca uwagę, że doświadczenia wojny w Ukrainie pokazują, jak szybko rośnie znaczenie zasilania bateryjnego dla nowoczesnych systemów wojskowych. W tym ujęciu łańcuch dostaw baterii staje się jednocześnie elementem łańcucha bezpieczeństwa.
Symbolem europejskich problemów jest Northvolt. Szwedzki producent miał stać się jednym z filarów europejskiego przemysłu bateryjnego, ale w 2025 r. ogłosił upadłość. Zdaniem Mettler nie powinno to jednak prowadzić do wniosku, że Europa nie jest w stanie produkować baterii. Wnioskiem powinno być raczej to, że nie można budować całego sektora wokół pojedynczych „championów”. Potrzebny jest cały ekosystem – od surowców, rafinacji i materiałów, przez produkcję ogniw i komponentów, po recykling.
Przeczytaj też: Z samochodem elektrycznym nie musisz martwić się blackoutem
To właśnie w tym miejscu Europa przegrywa z Chinami. Europejski sojusz bateryjny powstał już w 2017 r., ale kontynent miał problemy z przełożeniem ambicji na produkcję na dużą skalę. Chiny przez lata rozwijały natomiast cały łańcuch wartości, łącząc inwestycje w surowce, produkcję, badania, kompetencje i ogromny rynek wewnętrzny. Raport „Europe’s Electric Backbone”, na który powołuje się Mettler, wskazuje, że Europa potrzebuje teraz przede wszystkim warunków pozwalających istniejącym projektom osiągnąć skalę przemysłową.
Mettler proponuje zmianę sposobu myślenia o konkurencyjności. Europa nie będzie w stanie zawsze konkurować z Chinami wyłącznie ceną. Dlatego w przypadku strategicznych technologii powinna być gotowa ponosić pewien dodatkowy koszt – określony przez autorkę jako „sovereignty premium”, czyli premia za suwerenność.
Przeczytaj też: Kazachstan ma surowce krytyczne a Europa zwleka
Nie oznacza to, że europejskie firmy powinny zostać trwale odgrodzone od konkurencji. Publiczne pieniądze powinny natomiast pomagać budować rzeczywistą odporność przemysłową. Wśród potrzebnych działań Mettler wymienia m.in. wymogi dotyczące lokalnego udziału produkcji, przewidywalne wsparcie dla produkcji, finansowanie badań i przemysłu oraz zmiany w polityce handlowej i zasadach pomocy publicznej. (
Przeczytaj też: Finlandia ma złoża litu i zaczyna eksploatację
Jednym z brakujących elementów jest także popyt. Europejskie zamówienia publiczne i wymogi dotyczące pochodzenia produktów mogą stworzyć rynek dla baterii produkowanych w Europie. Ważniejsze od finansowania kolejnych pojedynczych fabryk może być więc połączenie producentów baterii z motoryzacją, energetyką, przemysłem i sektorem obronnym. Raport „Europe’s Electric Backbone” postuluje przy tym wsparcie nie tylko dla samych ogniw, ale całego łańcucha – w tym materiałów, przetwarzania, sprzętu produkcyjnego i recyklingu.
Przeczytaj też: Polska zwleka z przepisami dla baterii
Dla Europy najbliższe trzy lata mogą być szczególnie istotne. Bez odpowiednich warunków część europejskich projektów może nie przetrwać, a kapitał, kompetencje i produkcja mogą przenieść się gdzie indziej. Jak podsumowuje Mettler, upadek Northvolt powinien być dla Europy punktem zwrotnym, a nie końcem ambicji budowy własnego przemysłu bateryjnego.
Przypomnę, że Bruksela uruchomiła nowe środki na wsparcie biznesu bateryjnego. Fundusze mają dać napęd w najbardziej kosztochłonnej fazie przedsięzięcia, czyli przy skalowaniu produkcji.
O wykorzystaniu baterii w obronności dowiesz się więcej z tych tekstów:
Samochody elektryczne na wojnie się sprawdzają
Wojna w Ukrainie to poligon doświadczalny dla baterii
Kiedyś śmiano się z samochodów na baterie, a dziś wspierają wojsko
Pentagon wie, że baterie to bezpieczeństwo
Na podst. Ann Mettler w Reuters
Zdj. AR