
Podczas fali upałów w USA elektryczne autobusy zaczęły oddawać energię do sieci, zamiast ją pobierać
W trakcie ostatniej fali upałów w Stanach Zjednoczonych, gdy sieci energetyczne pracowały na granicy wydolności, okazało się, że rosnąca liczba pojazdów elektrycznych nie pogłębia problemu – wręcz przeciwnie. Dzięki technologii vehicle-to-grid (V2G), czyli dwukierunkowemu przepływowi energii między pojazdem a siecią, elektryczne autobusy szkolne zaczęły zasilać system energetyczny w godzinach szczytowego zapotrzebowania.
Przeczytaj też: PSE postawiły elektrownie w gotowści. Ryzyko blackout?
Według danych przywoływanych przez World Resources Institute, około 230 elektrycznych autobusów szkolnych uczestniczących w projektach V2G może jednocześnie dostarczać do sieci około 8 MWh energii – co pozwala zasilić ok. 1600 gospodarstw domowych nawet przez kilka godzin. W praktyce oznacza to realne odciążenie systemu w momentach, gdy zużycie energii – głównie przez klimatyzację – gwałtownie rośnie. Autobusy oddawały zaledwie ułamek energii zmagazynowanej w baterii trakcyjnej – były zatem wciąż dostępne operacyjnie.
Najbardziej zaawansowane wdrożenia działają m.in. w Kalifornii. W Oakland Unified School District flota 74 elektrycznych autobusów oddaje do sieci około 2,1 GWh energii rocznie, wspierając stabilność lokalnej infrastruktury energetycznej. W San Francisco planowany projekt ma jeszcze zwiększyć skalę – 104 autobusy mają dostarczać około 3 GWh rocznie, z perspektywą dalszego rozwoju floty.
Przeczytaj też: Metropolie będą odpowiadać za mobilność. To zmiana paradygmatu
Eksperci podkreślają, że to dopiero początek. W USA jeździ już około 6700 elektrycznych autobusów szkolnych, a pełniejsze wykorzystanie technologii V2G mogłoby stworzyć z nich rozproszoną „mobilną elektrownię”, zdolną do oddawania ponad 100 MWh energii w godzinach szczytu. Oprócz stabilizacji sieci oznacza to także potencjalne obniżenie kosztów energii i większą odporność systemu na ekstremalne zjawiska pogodowe. Niebawem w USA będzie można zobaczyć też polskie Solarisy. Jedna z pierwszych partii trafi do San Francisco.
Więcej na temat wykorzystania technologii V2G pisałam przy okazji debaty w Senacie i nowego raportu Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.
Zdj. AR