Partnerzy strategiczni
Orlen
Pływające hotele z podatkową ulgą. T&E: Unia sama podważa własną politykę klimatyczną

Rejsy wycieczkowe płacą w Europie znacznie niższe podatki niż hotele, mimo że generują większe koszty środowiskowe. Organizacja Transport & Environment wskazuje na poważną niespójność unijnej polityki

Choć dla większości Polek i Polaków wakacje na statkach wycieczkowych wciąż nie należą do najpopularniejszych sposobów spędzania urlopu, warto przyjrzeć się temu tematowi. Dyskusja nie dotyczy wyłącznie branży turystycznej, ale także zasad sprawiedliwej transformacji i spójności unijnej polityki klimatycznej.

Nowa analiza organizacji Transport & Environment (T&E) pokazuje, że noc spędzona na statku wycieczkowym w Europie jest opodatkowana średnio o 40 proc. mniej niż noc w hotelu. Według autorów raportu trudno uzasadnić taki stan rzeczy. Skoro statki wycieczkowe generują wysokie emisje gazów cieplarnianych, zanieczyszczenia powietrza oraz pogłębiają problem nadmiernej turystyki w portowych miastach – logiczne byłoby ich dodatkowe opodatkowanie.

“Pływające hotele” korzystają z ulg

Zdaniem T&E problem wynika z przepisów. Statki wycieczkowe są formalnie traktowane jako środek transportu morskiego, choć w praktyce pełnią funkcję luksusowych obiektów noclegowych. Dzięki temu korzystają z licznych preferencji podatkowych, m.in. zwolnień z VAT oraz podatków od paliwa, które historycznie miały wspierać żeglugę handlową.

Przeczytaj też: Unia może trwale obniżyć ilość kupowanej ropy. Sposób jest prosty

Analiza obejmująca Francję, Hiszpanię i Włochy wskazuje, że przy cenie około 100 euro za noc goście hotelowi odprowadzają średnio 23 proc. wartości pobytu w podatkach, podczas gdy pasażerowie rejsów jedynie 12 proc.

T&E: polityka UE jest niespójna

Według organizacji taka sytuacja podważa cele unijnej polityki klimatycznej. Z jednej strony Unia Europejska wprowadza coraz bardziej ambitne regulacje dotyczące ograniczania emisji i realizacji zasady “zanieczyszczający płaci”. Z drugiej – sektor rejsów wycieczkowych nadal korzysta z preferencyjnego traktowania podatkowego, mimo że jego wpływ na klimat i jakość powietrza jest znaczący.

T&E szacuje, że tylko we Francji, Hiszpanii i Włoszech koszty środowiskowe związane z emisjami statków wycieczkowych wyniosły w 2025 r. od 790 mln do 1,3 mld euro. Organizacja podkreśla, że wpływy z obecnych instrumentów, takich jak unijny system handlu emisjami ETS, pokrywają jedynie część tych kosztów, a w przypadku zanieczyszczeń powietrza na poziomie UE wciąż nie istnieje odpowiedni mechanizm fiskalny.

Co proponuje organizacja?

Transport & Environment postuluje przede wszystkim zrównanie zasad opodatkowania rejsów z tymi obowiązującymi w turystyce lądowej. Organizacja proponuje również wprowadzenie opłaty w wysokości 15 euro od pasażera za każde zawinięcie do portu. Według wyliczeń mogłoby to przynieść około 335 mln euro rocznie we Francji, Hiszpanii i Włoszech. Środki mogłyby zostać przeznaczone na ochronę ekosystemów przybrzeżnych lub rozwój zielonej infrastruktury portowej, np. systemów zasilania statków energią z lądu podczas postoju.

Przeczytaj też: Tauron reaguje na zarzuty w sprawie martwych ryb po remoncie zapory

Jednocześnie autorzy raportu zaznaczają, że same podatki nie rozwiążą problemu. Ich zdaniem konieczne jest także zaostrzenie unijnych przepisów dotyczących paliw morskich, poprawy efektywności energetycznej statków oraz – tam, gdzie jest to uzasadnione – ograniczanie liczby zawinięć dużych wycieczkowców do najbardziej obciążonych portów.

Jak rozwiązano to w Norwegii?

Dobrym przykładem jest również Norwegia, która zamiast ograniczać się wyłącznie do podatków coraz częściej wykorzystuje zachęty ekonomiczne i wymagania techniczne.

Norweski parlament już wcześniej przyjął historyczną uchwałę, zgodnie z którą od 2026 roku ruch w tamtejszych fiordach wpisanych na listę UNESCO (np. Geirangerfjord, Nærøyfjord) ma być całkowicie bezemisyjny. Port w Oslo również stosuje system Environmental Ship Index (ESI), drastycznie różnicując opłaty w zależności od tego, jak czysty jest dany statek.

Port w Oslo od lat realizuje strategię budowy portu zeroemisyjnego, inwestując w infrastrukturę zasilania statków energią z lądu (shore power), dzięki której jednostki mogą wyłączać silniki spalinowe podczas postoju. Jednocześnie władze portu różnicują opłaty, premiując statki o najwyższych standardach środowiskowych, a od 2026 r. jednostki wpływające i wypływające z portu w trybie bezemisyjnym mogą liczyć nawet na 100-procentowe zwolnienie z opłat portowych.

To pokazuje, że transformację żeglugi można wspierać nie tylko poprzez nakładanie nowych obciążeń fiskalnych, ale również przez stworzenie systemu realnych zachęt do inwestowania w napędy elektryczne i hybrydowe oraz infrastrukturę ograniczającą emisje w portach. Właściwie Norwegia powtórzyła metodologię wprowadzania samochód elektrycznych. Przypomnę, że to kraj z najwyższą adopcją elektromobilności na drogach w Europie.

Zdj. Georgy Trofimov on Unsplash

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies