Partnerzy strategiczni
Orlen
Europa chce zamienić ETS w paliwo dla przemysłu

UE uruchamia 1,5 mld euro dla przemysłu bateryjnego to pieniądze z systemu handlu emisjami wesprą europejskie gigafabryki

Komisja Europejska 9 czerwca br. oficjalnie uruchomiła Battery Booster Facility – wart 1,5 mld euro mechanizm wsparcia dla europejskich producentów baterii. To jedna z najważniejszych interwencji przemysłowych ostatnich lat i sygnał, że Bruksela zaczyna rozumieć największy problem europejskich gigafabryk: nie samo wybudowanie zakładu jest wyzwaniem, ale kosztowne i ryzykowne uruchomienie produkcji na pełną skalę.

Nowy instrument będzie finansowany z wpływów z systemu ETS poprzez Innovation Fund. Co ważne, pieniądze nie trafią do firm w formie klasycznych grantów, lecz jako preferencyjne, nieoprocentowane pożyczki. To ważny precedens pokazujący, że środki z polityki klimatycznej mogą być wykorzystywane do ratowania strategicznych sektorów przemysłu. Niepokojące jest to, że gałęzie gospodarki, które miały stać się strategicznymi jeszcze dobrze nie wystartowały, a już trzeba je ratować.

„Europejski przemysł bateryjny poczynił istotne postępy, ale znalazł się dziś w krytycznym momencie. To właściwy czas, aby wesprzeć firmy w osiągnięciu komercyjnego sukcesu. Battery Booster Facility robi dokładnie to – wkracza na najbardziej krytycznym i kapitałochłonnym etapie skalowania produkcji przemysłowej, jednocześnie zachowując finansową odpowiedzialność. Mechanizm ma przyciągać prywatne inwestycje i pomagać firmom przejść do pełnoskalowej produkcji. Dzięki temu europejski przemysł motoryzacyjny będzie mógł zwiększać produkcję samochodów elektrycznych opartych na europejskich bateriach. Finansowany z wpływów z systemu handlu emisjami ETS, zamienia koszt emisji w paliwo dla innowacji.” – wyjaśnił Wopke Hoekstra komisarz UE ds. klimatu, neutralności emisyjnej i czystego wzrostu gospodarczego.

Przeczytaj też: To nie walka o klimat a o pieniądze

Tłumacząc to na język biznesu: wsparcie ma pokrywać przede wszystkim koszty operacyjne związane z rozruchem fabryk – czyli etapem, na którym europejskie firmy najczęściej przegrywają dziś z konkurencją z Chin czy USA. Pożyczki mogą sięgać nawet 500 mln euro na firmę lub pokrywać do 60 proc. kwalifikowanych kosztów ponoszonych przez maksymalnie cztery lata od podpisania umowy. Program skierowany jest do europejskich firm rozwijających swoją pierwszą pełnoskalową produkcję baterii w Europie. Warunkiem jest również odpowiednia skala projektu – minimum 10 GWh rocznej zdolności produkcyjnej. Jak czytam w komunikacie tempo działania ma być ekspresowe: po przyjęciu decyzji Komisja uruchomi nabór wniosków w trzecim kwartale 2026 roku – szacuje, że będzie on trwał ok. sześć tygodni. Następnie Komisja chce wybrać pierwsze projekty objęte wsparciem a wypłacić pierwsze środki jeszcze przed końcem 2026 roku.

Początki produkcji są niebywale kosztochłonne. Pomimo tego, że baterie litowo-jonowe znamy i masowo używamy od lat dziewięćdziesiątych minionego wieku, to nadal nowa i trudna technologia. Pierwsze miesiące zanim wystandaryzuje się produkt i ustabilizuje produkcję pochłaniają masę energii, zaangażowania i generują wiele odpadów. Azjatyccy producenci z racji skali działalności są w stanie ponosić te koszty, liczą się z nimi. Europejskie startupy, jak się okazało, były mocno niedoszacowane.

Przeczytaj też: Europa potrzebuje miliardowych nakładów na motoryzację

Dlaczego to ważne? Bo europejski sektor bateryjny znalazł się dziś pod ogromną presją. Rosnące koszty energii, agresywne subsydia w USA oraz dominacja Chin sprawiły, że wiele projektów w Europie walczy o przetrwanie albo upada tak jak Morrow. Bez szybkiego wsparcia UE ryzykowałaby utratę kontroli nad jednym z najważniejszych sektorów transformacji energetycznej i elektromobilności. Miejmy nadzieję, że UE dostrzeże w bateriach także kolosalny potencjał dla obronności kontynentu.

Nowy fundusz ma być jednak jedynie rozwiązaniem pomostowym. Branża oczekuje, że od 2028 roku powstanie większy Europejski Fundusz Konkurencyjności, który będzie wspierał produkcję już na poziomie outputu – np. dopłatami do każdej wyprodukowanej kWh baterii. Jak pokazują ostatnie dni apeli o działania w Brukseli przybywa. Europejska branża autobusowa już zjednoczyła siły i wystosowała apel o konkretne działania, więcej na ten temat w tekście.

Presja na local content czy „made in Europe” to dziś być albo nie być dla zielonych technologii. Treść dokumentu można przeczytać na stronach Komisji Europejskiej. Przypomnę, że w marcu br. Komisja Europejska przyjęła projekt Industrial Accelerator Act, to pakiet działań, które mają wzmocnić europejską gospodarkę.

O tym jakie wyzwania stoją przez branżą motoryzacyjną w Europie i jak Polska może na trendzie elektromobilności skorzystać więcej w serii tekstów.

Zdj. AR

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies