Partnerzy strategiczni
Orlen
Chełm bez wodoru. 26 autobusów stanęło

Brak wodoru uziemił w Chełmie całą flotę 26 autobusów wodorowych i wymusił zawieszenie dziewięciu linii. To nie pierwszy taki problem w Polsce

7 sierpnia Chełmskie Linie Autobusowe zawiesiły od godz. 8:30 kursowanie dziewięciu linii oraz części kursów linii nr 8. Powód był prozaiczny, ale dla floty wodorowej kluczowy: zabrakło paliwa. Wszystkie 26 autobusów wodorowych zostało uziemionych.

Przeczytaj też: Krótkie kompendium wiedzy o bateriach litowo-jonowych

Prezydent Chełma Jakub Banaszek przeprosił mieszkańców. Jak poinformował, o problemie dowiedział się od pasażerów, choć sytuacja miała być znana przewoźnikowi już od kilku dni. Miasto podjęło działania mające na celu awaryjne pozyskanie wodoru. Paliwo ostatecznie dotarło do Chełma, a komunikacja wróciła do normalnego funkcjonowania. Na 10 sierpnia prezydent wezwał prezesa Chełmskich Linii Autobusowych na rozmowę wyjaśniającą.

CLA podpisały w listopadzie 2024 r. umowę o wartości ponad 36 mln zł, obejmującą dostawy wodoru przez prawie 6,5 roku – do 15 kwietnia 2031 r. Co ważne w kontekście obecnego problemu – umowa miała zawierać również gwarancję dostaw awaryjnych w przypadku awarii urządzeń lub braku dostaw. PAK-PCE jest jednocześnie dostawcą NesoBusów do Chełma i dostawcą wodoru. Spółka miała też zbudować stację przy ul. Chemicznej. Do tej pory działa tam rozwiązanie tymczasowe – mobilny kontener, a wodór jest dowożony cysternami z Lublina. Docelowa stacja ma powstać do końca marca 2027 r. I to akurat nie jest wielkim problemem. Sama budowa stacji wodorowej zajmuje sporo czasu. Rozwiązania mobilne są powszechnie stosowane.

To nie pierwszy taki przypadek

Problemy z wodorową komunikacją pojawiały się już wcześniej. W marcu 2025 roku w Poznaniu niemal jednocześnie awarii uległy 23 z 25 autobusów wodorowych. Przyczyną okazał się wodór o niewłaściwych parametrach, zawierający niedopuszczalne zanieczyszczenia. Paliwo pochodziło z dostawcy zewnętrznego.

Przeczytaj też: PSE zabezpiecza się przed blackoutem

Dzień później problemy wystąpiły także w Wałbrzychu. Z eksploatacji wycofano sześć z 14 autobusów wodorowych. Podejrzewano, że dostarczony wodór nie spełniał wymaganych parametrów jakościowych.

Wałbrzych miał zresztą kolejny problem w czerwcu 2026 roku. Tym razem nie chodziło o jakość paliwa, lecz o urządzenia do tankowania, których sprawność spadła podczas fali upałów. Operator musiał uruchomić awaryjny, wolniejszy sposób tankowania.

Wodorowiec potrzebuje całego systemu

Przypadek Chełma pokazuje więc coś ważniejszego niż pojedynczą awarię przewoźnika. Autobus wodorowy jest elementem całego łańcucha: potrzebuje nie tylko sprawnego pojazdu, ale także pewnych dostaw wodoru, odpowiedniej jakości paliwa, działającej infrastruktury tankowania i zapasowych procedur na wypadek przerwy w dostawach.

Dla miasta, które niemal w całości oparło flotę autobusową na jednej technologii, awaria któregoś z tych elementów może szybko przełożyć się na funkcjonowanie komunikacji. Chełm właśnie tego doświadczył.

Orlen podpisał w styczniu br. umowy z firmami z Finlandii na dostawy odnawialnego wodoru.

Przypomnę, że temat wodoru nie jest trudny tylko w Polsce. W tym roku wystawiono na sprzedaż flotę autobusów w Aberdeen w Szkocji. Tamtejszy pilotaż nie zachęcił władz to tej technologii.

Natomiast Poczta Polska zdecydowała się testować wodorowe rowery.

Wydaje się, że wodór dziś to dużo lepsze paliwo dla przemysłu niż dla transportu. Przypomę, że w Polsce ArcelorMittal ma za sobą pierwsze wdrożenia.

Zdj. Chełmskie Linie Autobusowe

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies