Partnerzy strategiczni
Orlen
SCT w Warszawie przynosi efekty? SmogLab: stężenie NO₂ spadło ponad trzykrotnie szybciej niż poza strefą

Po dwóch latach funkcjonowania Strefy Czystego Transportu w Warszawie średnie stężenie dwutlenku azotu (NO₂) w granicach strefy spadło o 18 proc. To ponad trzykrotnie większa poprawa niż poza SCT – wynika z analizy podsumowanej przez SmogLab

Po dwóch latach funkcjonowania Strefy Czystego Transportu (SCT) w Warszawie pojawiły się pierwsze dane pokazujące jej wpływ na jakość powietrza. Jak podsumował SmogLab, z analizy średniorocznych stężeń dwutlenku azotu (NO₂) wynika, że na stacjach pomiarowych znajdujących się w granicach strefy poziom tego zanieczyszczenia spadł średnio o 18 proc. w latach 2023–2025. Dla porównania, poza obszarem SCT spadek wyniósł około 5 proc.

Przeczytaj też: Katowice ekspresowo pracują nad SCT

Czy oznacza to, że sama Strefa Czystego Transportu odpowiada za poprawę jakości powietrza? To pytanie pojawia się coraz częściej. W ostatnich latach na warszawskich drogach przybywa samochodów elektrycznych i hybrydowych, sukcesywnie wycofywane są również najstarsze, najbardziej emisyjne pojazdy. Jednak wyraźnie większy spadek stężeń NO₂ wewnątrz strefy niż poza nią sugeruje, że ograniczenie ruchu najbardziej emisyjnych samochodów przynosi dodatkowy efekt.

Dlaczego miasto walczy z tlenkami azotu?

Dwutlenek azotu (NO₂) jest jednym z głównych zanieczyszczeń emitowanych przez transport drogowy, szczególnie przez pojazdy z silnikami Diesla. To właśnie dlatego jest uznawany za jeden z najlepszych wskaźników wpływu ruchu samochodowego na jakość powietrza.

Badania prowadzone na całym świecie pokazują, że długotrwała ekspozycja na podwyższone stężenia NO₂ zwiększa ryzyko astmy, przewlekłych chorób układu oddechowego, chorób sercowo-naczyniowych oraz przedwczesnych zgonów. „Pierwsze dane pomiarowe z Warszawy są istotnym sygnałem zdrowia publicznego. Jeżeli w obszarze strefy czystego transportu obserwujemy wyraźniejszy spadek stężeń NO₂ niż poza jej granicami, oznacza to realne ograniczenie ekspozycji mieszkańców na jeden z najlepiej udokumentowanych składników zanieczyszczeń komunikacyjnych. Z punktu widzenia epidemiologii ma to znaczenie, ponieważ przewlekła ekspozycja na NO₂ i inne zanieczyszczenia związane z ruchem drogowym wiąże się z większym ryzykiem astmy, przewlekłych chorób układu oddechowego, chorób sercowo-naczyniowych oraz przedwczesnej umieralności” – komentuje prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Mariusz Panczyk z Zakładu Edukacji i Badań w Naukach o Zdrowiu Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Gdzie poprawa jest największa?

Jak wynika z danych Biura Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej m.st. Warszawy, największy spadek stężeń NO₂ odnotowano m.in. w rejonie ul. Grochowskiej oraz al. Solidarności. To jedne z najbardziej obciążonych ruchem wlotów do miasta – prowadzą tędy trasy z kierunku Lublina i Białegostoku.

Właśnie tam ograniczenie ruchu najbardziej emisyjnych pojazdów mogło przynieść najszybsze efekty.

Europa pokazuje, że to nie wyjątek

Warszawa nie jest pierwszym miastem, które obserwuje poprawę jakości powietrza po ograniczeniu emisji z transportu. Jednym z najlepiej znanych przykładów jest Kopenhaga, gdzie od wielu lat rozwijana jest polityka zrównoważonej mobilności oparta na transporcie publicznym, ruchu rowerowym oraz ograniczaniu emisji z pojazdów. Dzięki temu stolica Danii należy dziś do europejskich liderów pod względem jakości powietrza i udziału podróży odbywanych rowerem.

Przeczytaj też: To prawdziwa zmiana paradygmatu w polskich metropoliach

Podobne efekty odnotowano również w Londynie po rozszerzeniu strefy Ultra Low Emission Zone (ULEZ), gdzie w kolejnych latach systematycznie malały emisje tlenków azotu pochodzących z transportu drogowego.

Eksperci podkreślają jednak, że Strefa Czystego Transportu nie jest jedynym narzędziem poprawy jakości powietrza. O jej skuteczności decyduje rozwój transportu publicznego, infrastruktury rowerowej, modernizacja floty pojazdów oraz zmiana sposobu przemieszczania się mieszkańców. Należy pracować nad zmianą podejścia do mobilności a nie tylko wprowadzać ograniczenia.

Wyniki badań pokazuję też, że SCT nie była wymierzona w kierowców, ale była działaniem prozdrowotnym dla mieszkańców.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies