Lamborghini rezygnuje z pierwszego w pełni elektrycznego modelu, tłumacząc decyzję brakiem popytu w segmencie supersamochodów. Ma inny pomysł
Lamborghini wycofuje się z planów wprowadzenia swojego pierwszego w pełni elektrycznego modelu. Koncepcyjny Lanzador, zaprezentowany w 2023 roku jako wysoko zawieszony 2+2 o sportowym charakterze, miał trafić do produkcji pod koniec dekady. Teraz jednak CEO marki, Stephan Winkelmann, przyznał, że popyt na luksusowe, wyczynowe auta elektryczne jest „bliski zeru”. Rozwijanie takiego projektu mogłoby stać się kosztownym przedsięwzięciem bez gwarancji rynkowego sukcesu.
Przeczytaj też: Tak możesz obniżyć koszty jazdy elektrykiem
Producent pozostaje przy strategii hybryd plug-in (PHEV) jako rozwiązania na najbliższe lata. Obecna gama – w tym Revuelto i Urus SE – jest już zelektryfikowana, ale nadal bazuje na silnikach spalinowych. Zdaniem zarządu to właśnie dźwięk i charakter jednostek V10 czy V12 budują emocje, których klienci oczekują od supersamochodów.
Przypomnę, że Lamborghini Temerario został zwycięzcą w konkursie Women’s Worldwide Car of the Year (WWCOTY) w kategorii Samochód Sportowy w edycji 2026.
Przeczytaj też: Czy częste i szybkie ładowanie niszczy baterię w samochodzie?
Jak widać, w tym niszowym segmencie nie ma jednego przepisu na sukces. Ferrari zaprezentowało niedawno wnętrze swojego pierwszego modelu elektrycznego, wysyłając sygnał, że nie zamierza rezygnować z elektrycznych planów. Z kolei Koenigsegg, Rimac oraz Automobili Pininfarina widziały w napędach elektrycznych biznes, traktując je jako naturalny krok w rozwoju segmentu hipersamochodów.
Swoją drogę obrała również firma Rolls-Royce, wprowadzając elektryczną limuzynę Spectre, która nie tylko wpisuje się w luksusowy charakter marki, ale też gwarantuje klientom dostęp do stref zeroemisyjnych w centrach miast.
Zdj. mat. prasowe Lamborghini