Poczta Polska zaczyna testować rowery wodorowe produkowane przez firmę Groclin
Gdy słyszymy „wodór w transporcie”, zwykle myślimy o samochodach, ciężarówkach albo pociągach. Tymczasem w Polsce rusza pilotaż znacznie mniejszego, ale być może bardziej praktycznego zastosowania tej technologii.
Brzmi trochę jak technologiczna ciekawostka i szczerze mówiąc – trochę nią jest. Mowa o rowerze z ogniwami paliwowymi.
Rower wodorowy działa podobnie jak samochód napędzany ogniwem paliwowym. Zamiast dużej baterii ma niewielki zbiornik z wodorem. W ogniwie paliwowym wodór reaguje z tlenem, wytwarzając energię elektryczną, która zasila silnik wspomagający jazdę. Produktem ubocznym jest para wodna.
Przeczytaj też: Składowanie CO2 – Polska przygotowuje się do pierwszych projektów
Największa zaleta? Producent i Poczta Polska wymienia czas „tankowania”. W przeciwieństwie do klasycznego e-bike’a, który trzeba ładować, tutaj wymiana wkładu z wodorem zajmuje chwilę. Według producenta rower może przejechać około 60 km na jednym napełnieniu.
Dlatego właśnie technologią zainteresowała się Poczta Polska. W pilotażu sprawdzane będą m.in. zasięg, niezawodność i przydatność takich rowerów w codziennej pracy listonoszy. Jeśli testy się powiodą, wodór mógłby znaleźć niszę tam, gdzie liczy się szybkie przygotowanie pojazdu do pracy i intensywna eksploatacja przez cały dzień.
Ważne że za projektem stoi polska firma. Groclin przedstawia się jako jedyny krajowy producent rowerów wodorowych i od kilku lat rozwija tę technologię, szukając jednocześnie inwestorów na dalszy rozwój. W planach są również rowery cargo i modele dla firm kurierskich. Jest to podmiot związany z Poznaniem.
Przeczytaj też: Wojsko patrzy w kierunku elektromobilności
Czy Polska zrewolucjonizuje tym pomysłem świat? Prototypy wodorowych rowerów pokazywano już kilka lat temu na wydarzeniach branżowych - zawsze w ramach ciekawostki. Wciąż pozostaje pytanie o koszty, dostępność wodoru i całą infrastrukturę potrzebną do tankowania. Wielu ekspertów i komentatorów wskazuje, że w przypadku rowerów klasyczne baterie są dziś rozwiązaniem prostszym i tańszym. I też je można przecież wymieniać.
Ale właśnie dlatego ten projekt jest ciekawy. Nie dlatego, że zwiastuje rowerową rewolucję, lecz dlatego, że pokazuje, jak szeroko testowane są dziś technologie wodorowe. Od hut i ciężarówek po… rowery dla listonoszy. I nawet jeśli za kilka lat okaże się, że wodór nie podbije rynku jednośladów, to Polska może zapisać sobie na koncie jeden z bardziej nietypowych eksperymentów w europejskiej mikromobilności.
Zdj. mat. prasowe Poczta Polska