
Choć do Polski nadciąga kolejna fala mrozów, dane Copernicusa pokazują, że globalnie styczeń 2026 był jednym z najcieplejszych w historii. To dobry moment, by przypomnieć, dlaczego lokalna zima nie przeczy globalnemu ociepleniu
Styczeń 2026 r. dobrze pokazuje, jak łatwo pomylić pogodę z klimatem. W Polsce i dużej części Europy odnotowano silne mrozy – był to najzimniejszy styczeń na kontynencie od 2010 r. – a prognozy zapowiadają kolejną falę zimnego powietrza. Jednocześnie w skali całej planety był to piąty najcieplejszy styczeń w historii pomiarów, z globalną średnią temperaturą wyraźnie powyżej normy z lat 1991–2020.
Przeczytaj też: Zima testuje energetykę
To pozorne „sprzeczności” wynikają z różnicy między pogodą a klimatem. Pogoda opisuje krótkotrwałe zjawiska w konkretnym miejscu, natomiast klimat to uśrednione warunki na przestrzeni dekad. Jak wyjaśnia Copernicus Climate Change Service, lokalne mrozy w Europie czy Ameryce Północnej mogą być efektem osłabienia i meandrowania polarnego prądu strumieniowego, który – paradoksalnie – staje się mniej stabilny właśnie w wyniku globalnego ocieplenia.
🌡️ The latest #C3S Climate Bulletin reports the fifth-warmest January globally, with an average surface air temperature 1.47°C above pre-industrial level. Global average sea surface temperature 4th-highest on record for the month.
— Copernicus ECMWF (@CopernicusECMWF) February 10, 2026
🔗 https://t.co/onY3fFNyAk#CopernicusClimate pic.twitter.com/SpoAETWwF5
Przeczytaj też: Będzie ustawa dla oszukanych przy okazji dotacji na czyste powietrze
Dane długoterminowe nie pozostawiają wątpliwości co do trendu. Cały 2025 rok był trzecim najcieplejszym w historii, a globalna temperatura zbliżyła się do poziomu o 1,5°C wyższego niż w epoce przedprzemysłowej. Dlatego pojedyncze fale mrozów w Polsce czy Europie nie obalają faktu globalnego ocieplenia.
A czym jest klimat? Polecam krótki wykład prof. Szymona Malinowskiego: