Partnerzy strategiczni
Orlen
Magazyny energii wchodzą do sieci. Awaria w Estonii pokazuje nowe ryzyka transformacji

Jedno zdarzenie, dwa wyłączone kable i nagła utrata 1 GW mocy. Test dużego magazynu energii w Estonii pokazał, że transformacja energetyczna wchodzi w etap, w którym baterie nie tylko pomagają sieci – scenariusze mogą być różne

Na początku 2026 r. system elektroenergetyczny Estonii doświadczył jednego z najpoważniejszych zakłóceń w pierwszym roku po synchronizacji krajów bałtyckich z europejską siecią ENTSO-E. Podczas testów dużego magazynu energii w Kiisa – instalacji o mocy 100 MW i pojemności 200 MWh – doszło do nieprawidłowej interakcji instalacji opartej na falownikach z systemami zabezpieczeń sieci. W efekcie 20 stycznia automatycznie wyłączyły się oba podmorskie połączenia EstLink 1 i EstLink 2, łączące Estonię z Finlandią. W jednej chwili system utracił około 1 GW zdolności importowych, co w warunkach zimowych odpowiadało znaczącej części zapotrzebowania Estonii.

Przeczytaj też: Sungrow zbuduje fabrykę pod Wałbrzychem

EstLink 1 i EstLink 2 to kluczowe „mosty energetyczne” między krajami bałtyckimi a rynkiem nordyckim. Pierwszy z kabli ma moc około 350 MW, drugi – 650 MW. Ich łączna zdolność przesyłowa odpowiada mocy dużej elektrowni systemowej. Jednoczesne wyłączenie obu połączeń to dla operatora sytuacja krytyczna, bo oznacza nagłą utratę możliwości importu energii i elastyczności systemu w momencie największego obciążenia.

Test magazynu energii doprowadził do wyłączeń

Estoński incydent pokazuje, jak bardzo praktyka zaczyna dziś wyprzedzać regulacje. W Estonii duża instalacja magazynowa została poddana testom w warunkach rzeczywistej pracy systemu już po synchronizacji z ENTSO-E. Jak przyznał operator systemu Elering, zachowanie instalacji falownikowej w połączeniu z automatyką zabezpieczeniową sieci doprowadziło do automatycznego wyłączenia kluczowych połączeń międzysystemowych. Był to de facto test systemowy „na żywym organizmie” – nieplanowany i dość dotkliwy, ale pouczający.

W Polsce operator systemu przesyłowego, czyli Polskie Sieci Elektroenergetyczne, stara się do takich sytuacji nie dopuścić, stawiając na znacznie bardziej zachowawcze podejście. PSE od kilku lat otwarcie wskazują, że rosnący udział źródeł opartych na falownikach – zarówno OZE, jak i magazynów energii – wymaga zupełnie nowych zasad przyłączania. Dlatego duże magazyny energii w Polsce traktowane są jak element infrastruktury krytycznej, a nie po prostu kolejne źródło w systemie.

Zanim otrzymają zgodę na pracę, muszą przejść rozbudowane analizy wpływu na system, w tym szczegółowe symulacje zachowania w warunkach zakłóceń. Tak PSE wyjaśniły mi swoje podejście.

Grid forming i magazyny energii w Polsce – stanowisko PSE

„Przez dziesiątki lat rozwoju systemów elektroenergetycznych opierały się one na źródłach synchronicznych, czyli konwencjonalnych lub jądrowych. Ich kluczowymi elementami są obracające się z odpowiednią prędkością wirujące masy, dzięki którym systemowi zapewniane są niezbędne parametry techniczne, takie jak inercja, moc zwarciowa czy moc bierna. Ich odpowiedni poziom jest niezbędny do zachowania stabilnej pracy sieci. Wraz z wycofywaniem źródeł konwencjonalnych konieczne jest wprowadzenie nowych rozwiązań technicznych, które będą zapewniać systemowi te parametry. Bez nich zwiększy się podatność systemu na różnego rodzaju zakłócenia. PSE prowadzą już analizy dotyczące wykorzystania różnych zasobów, które mogą dostarczyć systemowi wymagane parametry” – wyjaśnili przedstawiciele operatora.

Kluczowa różnica dotyczy funkcji grid forming. W Estonii magazyn w Kiisa był testowany jako element nowego, zsynchronizowanego systemu, który dopiero uczy się pracy przy ograniczonym udziale klasycznych elektrowni synchronicznych i bez synchronicznych połączeń ze wschodem. W Polsce PSE jasno komunikują, że funkcje grid forming będą stopniowo wymagane od dużych instalacji, ale wyłącznie w ramach ściśle określonych warunków technicznych. Operator chce mieć pewność, że falowniki nie tylko potrafią formować sieć, lecz robią to w sposób przewidywalny i spójny z resztą Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.

PSE podkreślają również, że problemem nie jest pojedynczy magazyn energii. Znacznie większym wyzwaniem może być skumulowane działanie wielu dużych instalacji falownikowych. Gdy kilka takich obiektów jednocześnie reaguje na to samo zakłócenie, ich zachowanie może wzmocnić problem zamiast go wygasić. Dlatego w polskich wytycznych coraz większy nacisk kładzie się na koordynację, hierarchię reakcji oraz ścisłą współpracę z automatyką systemową – na skalę, z jaką klasyczna energetyka nigdy wcześniej nie musiała się mierzyć.

Estońska sytuacja pokazuje również istotną różnicę w kontekście systemowym. Kraje bałtyckie po odłączeniu od synchronicznej pracy z systemem BRELL w lutym 2025 r. znalazły się w zupełnie nowej rzeczywistości, w której każdy błąd natychmiast przekłada się na bezpieczeństwo pracy sieci. Polska wciąż dysponuje dużą liczbą elektrowni synchronicznych, które stabilizują system w sposób naturalny. Daje to PSE czas na ewolucyjne wdrażanie funkcji grid forming, zamiast gwałtownej rewolucji wymuszonej czynnikami geopolitycznymi.

Przeczytaj też: NFOŚiGW szykuje duże wsparcie dla magazynów energii

Wniosek dla Polski jest prosty. Jak wyjaśnił mi Piotr Czembor, prawnik i Executive Director w Harmony Energy Polska, estoński incydent nie oznacza, że magazyny energii są zagrożeniem. Pokazuje natomiast, że bez precyzyjnych reguł technicznych i odpowiedniej koordynacji mogą takim zagrożeniem się stać. Każdy przypadek powinien być poddawany dogłębnej analizie, a doświadczenia między rynkami – aktywnie wymieniane. Technologia BESS jest systemowi potrzebna, ale musi być wdrażana w sposób kontrolowany.

Zdj. mat Baltic Platform Storage

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies