Partnerzy strategiczni
Orlen
Czy chińskie auta szpiegują w polskich jednostkach? Nie tylko Polska ma zgryz

Miały być „tablety na kołach”, a są maszyny do szpiegowania? Wojsko przygotowuje regulacje, które ograniczą dostęp chińskim markom motoryzacyjnym na teren chronionych jednostek

Służby prasowe Ministerstwa Obrony Narodowej potwierdziły, że trwają prace nad ograniczeniem wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek wojskowych. Według nieoficjalnych ustaleń PAP, szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła ma wkrótce wydać rozkaz zakazujący wjazdu i parkowania takich aut również w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów wojskowych. Decyzja ta wynika z obaw o bezpieczeństwo wrażliwych danych. Z naszych informacji wynika, że faktycznie jednostki przygotowują się do takich działań od pewnego czasu.

Samochód jeździ, ale też obserwuje

W grudniu 2025 roku Ośrodek Studiów Wschodnich opublikował raport „Smartfony na kółkach”, w którym wskazano, że współczesne pojazdy – szczególnie te produkowane w Chinach – wyposażone są w zaawansowane systemy łączności umożliwiające skanowanie otoczenia, geolokalizację, komunikację z infrastrukturą drogową oraz świadczenie zdalnych usług w czasie rzeczywistym.

– Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych poprzez kamery wysokiej rozdzielczości, czujniki, sensory czy systemy LiDAR. Stwarza to bardzo duży potencjał do wykorzystywania takich pojazdów w celach analizy wywiadowczej – powiedziała PAP Paulina Uznańska, zastępczyni kierownika Zespołu Chińskiego OSW.

Przeczytaj też: Niemcy będą dopłacać do chińskich elektryków

Eksperci zwracają uwagę, że ryzyka te nie ograniczają się wyłącznie do jednego producenta czy kraju. Każdy samochód stale podłączony do internetu może stać się celem cyberataku, a zakłócenie pracy sensorów może prowadzić nawet do realnych zagrożeń na drogach. O tym mówi się jednak od lat.

Jak podkreśla Michał Bogusz z OSW w rozmowie z PAP, inteligentne auta tworzą w istocie „gigantyczną platformę czujników dalekiego zasięgu”, zbierającą dane nie tylko o otoczeniu, ale również o trasach przejazdów, sieciach i urządzeniach, z którymi wchodzi w interakcję. Kilkanaście takich pojazdów może już tworzyć rozproszoną sieć obserwacyjną kontrolowaną przez jeden system.

Full connectivity – dla bezpieczeństwa, ale bez szpiegowania

Według doniesień medialnych Służba Kontrwywiadu Wojskowego przygotowała wytyczne dotyczące ochrony infrastruktury wojskowej przed ryzykami wynikającymi z obecności inteligentnych pojazdów. Obawy dotyczą m.in. kamer 360 stopni, radarów, systemów multimedialnych oraz stałego połączenia z serwerami producentów.

Były szef SKW gen. Maciej Materka wskazywał w rozmowach z mediami, że pojazd wyposażony w rozbudowany zestaw sensorów i pozostający w ciągłej komunikacji z chmurą producenta może stanowić potencjalne źródło danych wywiadowczych. W przypadku Chin problemem są także uwarunkowania prawne, które mogą zobowiązywać firmy technologiczne do współpracy z państwem.

Przeczytaj też: Chiny i Indie daleko przed nami

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że wszyscy producenci aut szczycą się tym i od lat dążą do tego, żeby ich auta były stale połączone. Nie chodzi tylko o kwestie rozrywki, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo. Auta komunikujące się poprzez chmurę mogą ostrzegać o zdarzeniach drogowych, stanie nawierzchni, niebezpiecznych zakrętach czy skrzyżowaniach z ograniczoną widocznością. Auta mają być łatwe do lokalizacji, a najnowsze modele mają obligatoryjnie montowany system powiadomień SOS. Dodatkowo dane historyczne pozwalają tworzyć modele, które pomagają efektywniej wykorzystywać samochody w konkretnych flotach.

Chiny pionierem… zakazów

Jak zwraca uwagę PAP, paradoksalnie to właśnie Chiny jako jedne z pierwszych wprowadziły ograniczenia dla inteligentnych samochodów. Do czasu uzyskania certyfikacji bezpieczeństwa danych amerykańskie Tesle nie mogły wjeżdżać w pobliże budynków rządowych, baz wojskowych, lotnisk czy tras przejazdu najważniejszych dygnitarzy, w tym Xi Jinpinga. Chiny podjęły te działania już w 2021 roku.

Podobne regulacje wprowadził także Izrael, pozbywając się w 2025 roku chińskich aut z jednostek. Z kolei w Stanach Zjednoczonych administracja Joe Bidena w 2024 roku zdecydowała o zakazie stosowania chińskiego oprogramowania w pojazdach od roku modelowego 2027.

Czechy i Norwegia: sygnały ostrzegawcze

W Europie jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest raport czeskiego Narodowego Urzędu Cyberbezpieczeństwa (NUKIB), który ocenił ryzyko związane z chińskimi pojazdami jako wysokie. Wskazano m.in. na możliwość transferu danych poza Unię Europejską – także do podmiotów powiązanych z chińskimi koncernami technologicznymi, takimi jak Tencent – firma znana głównie graczom i internautom. Choć Czechy nie wprowadziły formalnego zakazu sprzedaży aut, zalecono ostrożność w administracji publicznej.

Przeczytaj też: Kolejny deniut chińskiej marki w Polsce

Głośna była również sprawa z Norwegii. Operator komunikacji publicznej w Oslo przetestował swoje elektryczne autobusy pod kątem odporności na cyberzagrożenia. W laboratorium izolującym sygnały radiowe sprawdzono zarówno pojazdy chińskiej marki Yutong, jak i holenderskiego VDL. Wyniki pokazały, że ponad 100 autobusów mogło być zdalnie kontrolowanych, co uwypukla ryzyko związane z bezpieczeństwem cyfrowym w transporcie publicznym i wskazuje na konieczność wprowadzenia rygorystycznych standardów ochrony danych w pojazdach połączonych z siecią.

Przeczytaj też: Polska w 2025 roku poszła w elektromobilności na rekord

Pamiętajmy, że w pojazdach transportu publicznego mamy na wyposażeniu kamery monitorujące nie tylko otoczenie pojazdu, ale także to co dzieje się wewnątrz. Dodatkowo często obsługa serwisowa odbywa się zdalnie, a wraz z pojazdami do zajezdni trafiają odpowiednio skonfigurowane stacje ładowania, które także pośredniczą w uzyskiwaniu i transferowaniu danych.

Nie tylko Chiny pod lupą

Europejska dyskusja pokazuje, że problem bezpieczeństwa danych nie dotyczy wyłącznie producentów z Chin. Pod koniec 2024 roku hakerzy z Chaos Computer Club ujawnili lukę w systemach spółki Cariad należącej do Volkswagena. W wyniku błędnej konfiguracji chmury przez wiele miesięcy publicznie dostępne były dane lokalizacyjne nawet 800 tys. samochodów marek VW, Audi, Škoda i SEAT – z dokładnością do kilkunastu centymetrów.

Incydent ten stał się jednym z najmocniejszych argumentów za wprowadzeniem wspólnych europejskich standardów cyberbezpieczeństwa dla pojazdów połączonych z siecią.

Nissan i prywatność kierowców

Wiele osób nie spodziewało się, że oprócz rejestrowania prędkości, tras czy ulubionej muzyki, nowoczesne auta śledzą również inne aktywności. Są m.in. zainteresowane życiem seksualnym kierowców, zdrowiem, genetyką czy poglądami politycznymi. Tak wynika z raportu Mozilla Foundation z 2023 roku. Marki takie jak Nissan i Kia mogły gromadzić dane o „sexual activity” i innych prywatnych aspektach życia użytkowników, a 84 proc. producentów udostępniało lub sprzedawało te informacje partnerom i brokerom danych. Jedynie Renault i Dacia zapewniały, zgodnie z danymi Mozilla Foundation, prawo do usunięcia danych zgodnie z RODO.

Polska na tle świata

Zdaniem ekspertów cytowanych przez PAP, Polska – jeśli zdecyduje się na formalne ograniczenia – wpisze się w rosnący globalny trend traktowania inteligentnych samochodów jako elementu infrastruktury cyfrowej, a nie wyłącznie środka transportu.

W Europie wciąż brakuje jednolitych regulacji prawnych, a państwa mają ograniczony dostęp do informacji o tym, w jaki sposób producenci przetwarzają dane użytkowników. Jak podkreślają eksperci, skuteczne działania prewencyjne wymagają solidnych podstaw prawnych, by nie zostały uznane za próbę zwalczania konkurencji.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies