Europejski rynek aut rośnie, a elektromobilność przyspiesza. Polska również notuje wzrosty, ale kierowcy wciąż zdecydowanie częściej wybierają hybrydy niż pełne elektryki
Europejski rynek samochodowy wszedł w 2026 rok zaskakująco mocno. Mimo geopolitycznych turbulencji i wciąż niepewnej sytuacji gospodarczej, od stycznia do maja liczba rejestracji nowych samochodów w UE wzrosła o 4 proc. Najciekawsze jest jednak to, co dzieje się pod maską tych statystyk.
Elektryki wreszcie przyspieszyły. W pierwszych pięciu miesiącach roku zarejestrowano w Unii ponad 950 tys. samochodów bateryjnych, czyli o 35,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Efekt? Auta elektryczne odpowiadają już za 20 proc. rynku. Jeszcze rok temu było to nieco ponad 15 proc. I grzmiano, że tempo adopcji nie jest wystarczające.
Przeczytaj też: Ważna transakcja na polskim rynku elektromobilnym. Elocity ma inwestora
Jednocześnie klasyczne silniki spalinowe tracą grunt pod kołami. Udział benzyny i diesla spadł do 30 proc. rynku, podczas gdy rok temu wynosił 38 proc. Największym wygranym pozostają jednak hybrydy, które odpowiadają już za niemal 38 proc. wszystkich nowych rejestracji i są dziś najpopularniejszym napędem w UE. Nie powinno to dziwic, bo gama modeli z silnikami hybrydowymi rośnie. To oczywiście efekt dokręcania śruby w obszarze emisji.
Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem dobrze. Łączna liczba nowych rejestracji wzrosła u nas o 7,4 proc. rok do roku, czyli szybciej niż średnia unijna. Od stycznia do maja na polskie drogi wyjechało ponad 250 tys. nowych samochodów.
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy spojrzymy na napędy. Rejestracje samochodów elektrycznych wzrosły w Polsce o 28 proc., ale prawdziwa eksplozja nastąpiła w przypadku hybryd plug-in. Ich sprzedaż niemal się podwoiła – wzrost wyniósł aż 97 proc. rok do roku. To jeden z najwyższych wyników w całej Europie. Tu też trzeba przyznać, że dzisiejsze hybrydy z wtyczką z zasięgami rzędu 80 km to jest realna alternatywa dla elektryka – szczególnie jeśli posiadacz ma gdzie auto ładować. Jeździ zazwyczaj na prądzie. Popularność plug-in może nieco w Polsce dziwić, bo auta nie mają właściwie żadnych przywilejów, ale widać ekonomia wygrywa.
Polska pozostaje krajem hybryd. Od stycznia do maja zarejestrowano niemal 130 tys. klasycznych hybryd, podczas gdy elektryków było nieco ponad 13 tys. Innymi słowy: transformacja postępuje, ale w polskim wydaniu wygląda inaczej niż na zachodzie Europy. Kierowcy chętnie wybierają auta częściowo zelektryfikowane, natomiast pełne przejście na napęd bateryjny nadal idzie znacznie wolniej.
Przeczytaj też: Z czego produkowalismy prąd w maju br.
To zresztą widać na tle największych rynków. W Niemczech liczba rejestracji elektryków wzrosła o ponad 40 proc., we Francji o 55 proc., a we Włoszech aż o 76 proc. To właśnie te kraje popychają dziś europejską elektromobilność do przodu.
Z perspektywy transformacjii płynie z tego jeden ważny wniosek. Europa nie dyskutuje już o tym, czy elektromobilność będzie rosła, ale jak szybko. Polska również jedzie w tym kierunku, choć na razie zdecydowanie częściej wybiera opcję „hybryda”.