
PGE i Ørsted rozpoczęły instalację fundamentów Baltica 2 – farmy wiatrowej o mocy 1,5 GW. Pierwsza energia popłynie w 2027 r. Tak polski sektor offshore wind nabiera realnych kształtów
W polskiej części Bałtyku, 40 kilometrów od brzegu na wysokości Łeby i Ustki, ruszyła instalacja fundamentów morskiej farmy wiatrowej Baltica 2. W dno morskie osadzono już 11 pierwszych monopali – łącznie stanie ich 111: na 107 staną turbiny wiatrowe, na pozostałych czterech – morskie stacje elektroenergetyczne.
Inwestycja PGE i duńskiego Ørsted osiągnie moc 1,5 GW i po pełnym uruchomieniu będzie największą morską farmą wiatrową w Polsce.
Przeczytaj też: Pożar magazynu energii w Czajkowie to test dla sektora
Baltica 2 zajmie powierzchnię około 190 km². Instalacja monopali ma zakończyć się w czwartym kwartale 2026 roku, następnie ułożone zostaną kable, a montaż turbin zaplanowany jest na 2027 rok. Każdy z dostarczonych przez Siemens Gamesa wiatraków będzie mieć moc 14 MW. Łącznie będą generować od 5,5 do 6,5 TWh energii rocznie, co wystarczy, by zaspokoić potrzeby 2,5 miliona gospodarstw domowych.
Równolegle postępuje rozbudowa infrastruktury lądowej. W gminie Choczewo powstaje stacja transformatorowa na obszarze blisko 13 hektarów – centrum monitoringu i kontroli całej infrastruktury projektu, połączone z Krajowym Systemem Elektroenergetycznym. Baza operacyjno-serwisowa w Ustce, z której serwisowana będzie farma, ma być gotowa w 2026 roku.
Istotnym wymiarem projektu jest jego wpływ na krajowy przemysł. W łańcuchu dostaw uczestniczą m.in. Grupa Przemysłowa Baltic (produkuje klatki anodowe i platformy cumownicze dla statków serwisowych), Crist Offshore, Polimex Mostostal i Tele-Fonika Kable. Wartość całej inwestycji szacowana jest na 30 miliardów złotych. Przy tej skali nawet jedna czwarta krajowego udziału oznacza realne zlecenia dla polskich portów, stoczni i producentów komponentów.
Powiew nowej nadziei dla offshore wind
Obecna podczas uroczystości w Gdańsku wiceminister klimatu Urszula Zielińska zapowiedziała, że rząd finalizuje prace nad nową wersją Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu do 2040 roku, zakładającą co najmniej 18 GW nowych mocy offshore na polskim Bałtyku. Jednocześnie trwają prace nad uproszczeniem procedur administracyjnych – celem jest skrócenie czasu wydawania decyzji dla inwestycji morskich do maksymalnie dwóch lat. Cel 18 GW wpisany do KPEiK byłby pozytywnym sygnałem, bo w ostatnich kwartałach dyskutowano o rewizji w dół – głównie ze względu na koszty technologii. Kierunek jest czytelny, choć tempo realizacji tych założeń pozostaje otwartym pytaniem.
Pełna ocena transformacyjnego znaczenia Baltiki 2 wymaga zestawienia jej z inwestycją będącą już na finiszu. Chodzi o Baltic Power – farmę Orlenu i Northland Power. W jej przypadku zakończono instalację wszystkich 78 monopali, trwa montaż turbin, a pierwsze dostawy energii z polskiego Bałtyku planowane są jeszcze w tym roku. Farma o mocy około 1,2 GW będzie produkować do 4 TWh czystej energii rocznie, zasilając ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych.
Gdy w 2027 roku dołączy do niej w pełni operacyjna Baltica 2, łączny wolumen energii z polskich morskich farm wiatrowych przekroczy 10 TWh. Przy całkowitej rocznej produkcji krajowej mieszczącej się zazwyczaj w przedziale 170–180 TWh prąd z morza nie będzie już tylko uzupełnieniem miksu energetycznego – oznaczać będzie jego strukturalną zmianę.
Przeczytaj też: UE chce przyspieszyć elektryfikację transportu
Rozwijane są także farmy Bałtyk 2 i Bałtyk 3 Equinora i Polenergii – o łącznej mocy 1440 MW – z których pierwsza energia ma popłynąć do sieci również w 2027 roku. Na polskich obszarach morskich rozwijanych jest łącznie około 8,4 GW projektów – 5,9 GW w pierwszej fazie systemu wsparcia i 2,5 GW w fazie drugiej. Do 2040 roku offshore wind może odpowiadać za 18–21 procent krajowej produkcji energii elektrycznej. W tym kontekście Baltica 2 jest jednym z fundamentów zmiany zachodzącej w polskiej elektroenergetyce.
Foto: Zdjęcie z instalacji monopali, materiały prasowe Van Oord