
Pierwotnie dokument Industrial Accelerator Act miał ujrzeć światło dzienne pod koniec stycznia br., jednak ogłoszenie została przesunięta na koniec lutego 2026 roku. Na ten sygnał z Brukseli z niecierpliwością czeka cała europejska gospodarka, a w szczególności branża motoryzacyjna. Znamy kulisy prac nad nim
Industrial Accelerator Act (IAA) to zapowiadany filar strategii „Clean Industrial Deal”. Jego nadrzędnym celem jest radykalne przyspieszenie reindustrializacji Europy poprzez uproszczenie procedur inwestycyjnych, cyfryzację wydawania pozwoleń oraz wprowadzenie preferencji dla produktów wytwarzanych na kontynencie. Jak wielokrotnie wskazywałam w serii „Elektromobilność bez iluzji”, samo finansowanie to za mało – przemysł potrzebuje systemowego usunięcia barier administracyjnych. Dokument ten ma szansę stać się realnym narzędziem wsparcia nie tylko dla sektora motoryzacyjnego, ale także dla producentów pomp ciepła, magazynów energii czy innych zielonych rozwiązań. Dokument ma jednak pewne opóż nienie w publikacji. Wiemy, że toczą się walki wewnątrz Komisji Europejskiej (KE) o jego ostateczny kształt. Branża motoryzacyjna nie pozostawia złudzeń, sytuacja jest poważna.
„Ponad 100 tys. osób w motoryzacyjnym łańcuchu dostaw straciło lub zaraz straci pracę – to oznacza, że każdego dnia kryzys dotyka 140 rodzin. (...) musimy zabezpieczyć źródła utrzymania i zatrzymać talenty inżynieryjne w Europie poprzez przywrócenie uczciwej konkurencji, redukcję kosztów operacyjnych oraz zapewnienie firmom realnej elastyczności regulacyjnej”, komentował działania KE Benjamin Krieger, Sekretarz Generalny CLEPA (Europejskiego Stowarzyszenia Dostawców Motoryzacyjnych).
Dotarliśmy do dokumentów na których pracowała Dyrekcja Generalna ds. Przemysłu Komisji Europejskiej. Analiza tych założeń oraz rekomendacji ze strony licznych interesariuszy pozwala na następujące podsumowanie założeń IAA:
Po pierwsze: czeka nas koniec ery taniej montowni. Dokumenty IAA kładą silny nacisk na tzw. Union Origin i lokalną wartość dodaną. Unia wysyła jasny sygnał: strategiczne technologie – od ogniw bateryjnych, przez innowacyjne systemy grzewcze, po zaawansowane oprogramowanie – muszą być rozwijane na miejscu. To szansa dla Polski, by przestać być jedynie zapleczem produkcyjnym komponentów mechanicznych dla „starej motoryzacji” i energetyki, a stać się hubem technologicznym, w którym powstają kluczowe procesy i inżynieryjne know-how.
Po drugie: Systemowe ścięcie biurokracji i cyfrowy „bypass”. IAA wprowadza koncepcję Industrial Acceleration Areas (obszarów przyspieszenia), gdzie procedury administracyjne mają być maksymalnie uproszczone. Dla inwestora oznacza to obowiązek cyfryzacji procesów oraz zasadę „jednego wniosku”, co ma skrócić czas od projektu do uruchomienia linii produkcyjnej. To kluczowe, by europejskie firmy mogły skalować innowacje w tempie narzucanym przez globalną konkurencję, zamiast grzęznąć w rozproszonych regulacjach, które punktowaliśmy w poprzednich odsłonach cyklu.
Przeczytaj też: Czy geopolityka rządzi klimatem?
Na koniec: Suwerenność technologiczna jako fundament bezpieczeństwa. Nowoczesny pojazd został określony mianem „pojazd europejski”, inteligentna sieć energetyczna czy zautonatyzowana fabryka to systemy cyfrowe, które muszą być bezpieczne. IAA wprowadza rygorystyczne wymogi cyberbezpieczeństwa i stawia na współpracę z „zaufanymi partnerami”. Oznacza to, że przyszłe subsydia i zamówienia publiczne będą premiować rozwiązania nie tylko efektywne kosztowo, ale przede wszystkim kontrolowane przez podmioty unijne. Jak konkretnie mamy zabezpieczać swoje zaplecze? Poprzez wymóg tworzenia spółek joint venture, transfer technologii i know-how, ustanowienie minimalnych poziomów zatrudnienia pracowników z UE oraz progów wkładu surowców pochodzących z UE. Dla Polski to moment wyboru – albo zbudujemy własne kompetencje w integracji tych systemów, albo przejdziemy transformację jako podwykonawca cudzej myśli technologicznej.
Zresztą warto tu dodać, że Polska już pewne kroki w tym kierunku poczyniła. Pisałam o tym, że regulamin w programie dopłat do magazynów energii NFOŚiGW zawiera klauzulę dotyczącą bezpieczeństwa danych. Oznacza to dla wnioskodawców, że mają wybierać rozwiązania, które przechowują dane z falowników i systemów monitoringu w chmurze zlokalizowanej w UE lub EOG.
Rekomendacje ekspertów wskazują jednak, że IAA nie może być jedynie zbiorem zakazów. Aby odnieść sukces, akt musi zostać powiązany z nowym wieloletnim budżetem UE i Europejskim Funduszem Konkurencyjności. Kluczowe jest stworzenie tzw. rynków wiodących (lead markets) dla czystych technologii oraz obniżenie cen energii, które w Europie są drastycznie wyższe niż u globalnych konkurentów. Bez spójnego powiązania dekarbonizacji z konkurencyjnością kosztową, ambitne cele „Union Origin” mogą pozostać jedynie zapisem na papierze, obciążającym europejskie firmy dodatkowymi kosztami certyfikacji.
Z przecieków, do których dotarło Politico, wyłania się obraz rozłamu w samej Komisji Europejskiej – aż dziewięć departamentów zgłosiło zastrzeżenia do projektu, co stawia ambitny plan Ursuli von der Leyen w trudnym położeniu. Głównym punktem sporu jest starcie dwóch doktryn: francuskiej, dążącej do twardej „europejskiej preferencji” i ograniczenia wsparcia tylko do firm z obszaru EOG, oraz niemieckiej, która obawia się, że zbyt radykalne wymogi „Made in EU” uderzą w globalne relacje handlowe i wywołają odwet Chin czy USA. Ten wewnętrzny paraliż decyzyjny sprawia, że ostateczny kształt aktu może być wynikiem politycznego kompromisu, który albo realnie wzmocni suwerenność technologiczną UE, albo pozostanie jedynie kolejnym zbiorem biurokratycznych definicji, z którymi będą musieli mierzyć się inwestorzy.
Wpływ IAA na polską gospodarkę będzie ogromny. Polska, jako jeden z liderów produkcji baterii i komponentów, może stać się głównym beneficjentem wymogu „lokalnego contentu”, pod warunkiem szybkiej adaptacji przepisów o cyfryzacji procesów administracyjnych. Dokument zdaje się potwierdzać tezę naszej serii: w nowym rozdaniu przemysłowym nie wygra ten, kto ma najwięcej pieniędzy, ale ten, kto najszybciej przejdzie drogę od innowacji do gotowego produktu.
Przecztaj też: Kolejna inwestycja bateryjna w Polsce
Zakończenie prac nad IAA i jego wdrożenie to dla Polski test wiarygodności w budowaniu nowoczesnego przemysłu. Jeśli akt zostanie przyjęty w swojej odważniejszej formie, projekty takie jak hub EMP w Jaworznie zyskają silny wiatr w żagle dzięki unijnym preferencjom. Jeśli jednak zwycięży frakcja sceptyków obawiających się protekcjonizmu, grozi nam scenariusz, przed którym ostrzegaliśmy: Europa pozostanie jedynie rynkiem zbytu dla technologii, których nie odważyła się u siebie wystarczająco szybko i spójnie wesprzeć.
IAA to dobre ramy, w których zmieszczą się też działania, które opisywałam przy okazji analiz potencjału wydobywczego złóż pierwiastków krytycznych w Ukrainie.
Nieoficjalnie mówi się już o tym, że ogłoszenie dokumentu może jeszcze zostać opóźnione.
Na podstawie: Politico, WWF, IZG, Eurometal, CLEPA, E-Mobility Europe