
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się długie, pozornie eksperckie wpisy, które mają udowadniać, że morska energetyka wiatrowa to porażka. Problem w tym, że często opierają się one na wyrwanych z kontekstu danych lub pomijają najważniejsze fakty
Trafiłyśmy już na takie wpisy w sieci. Dlatego przygotowałyśmy małą pigułkę wiedzy na ten temat. Kanwą do tekstu jest wiralowy wpis, którego treść dołączamy na końcu. Oto, co naprawdę warto wiedzieć.
To najłatwiejszy punkt do obalenia. Faktycznie, na stronie operatora systemu, czyli PSE (Polskie Sieci Elektroenergetyczne) w pozycji „elektrownie wiatrowe morskie” odczyt wskazuje zerową produkcję.
Rzecz w tym, że Baltic Power nie jest jeszcze komercyjnie uruchomioną farmą wiatrową. Projekt osiągnął tzw. First Power dopiero 10 lipca, kiedy pierwsze turbiny zaczęły przekazywać testową energię do krajowej sieci. Obecnie trwa montaż ostatnich turbin, rozruch instalacji, testy, certyfikacja oraz odbiory techniczne. Pełna eksploatacja ma rozpocząć się dopiero pod koniec roku.
Dlatego okresowe 0 MW w danych PSE wcale nie świadczy o tym, że offshore „nie działa”. Pokazuje jedynie, że farma znajduje się jeszcze na etapie uruchamiania. Ocenianie jej na tej podstawie byłoby tak samo nierzetelne, jak ocenianie nowo wybudowanej elektrowni gazowej podczas testów rozruchowych.
Tak to wyglądało 14 lipca br. o godzinie 10:34

A tak już dzień później, 15 lipca br. o godzinie 9:34

Nie, to realne przedstawienie skali produkcji.
Inwestorzy Baltic Power, czyli Orlen i Northland podają w informacjach prasowych, że farma wyprodukuje 4 TWh energii rocznie, dzięki czemu dostarczy energię odpowiadającą rocznym potrzebom 1,5 miliona gospodarstw domowych. To standardowy sposób przedstawiania produkcji energii stosowany na całym świecie – zarówno dla elektrowni węglowych, gazowych, jądrowych, jak i odnawialnych. Nikt nie twierdzi, że farma będzie przez całą dobę dostarczać energię dokładnie do 1,5 mln domów.
To akurat prawda. Ale… nikt nigdy nie twierdził inaczej – a system elektroenergetyczny jest zaprojektowany z takim właśnie założeniem.
Żadne źródło energii nie daje stuprocentowej gwarancji mocy. Bloki węglowe wypadają z pracy z powodu awarii i remontów, elektrownie gazowe zależą od dostaw paliwa, a francuskie reaktory jądrowe w czasie tegorocznych upałów muszą ograniczać produkcję, bo woda w rzekach jest zbyt ciepła, by używać jej do chłodzenia. Różnica między technologiami nie polega więc na tym, że jedne są „pewne", a drugie „niepewne" – polega na stopniu i charakterze tej niepewności. I energetycy potrafią ją policzyć i przewidzieć.
Służy do tego pojęcie, którego w memach z pojedynczym zrzutem ekranu nigdy nie zobaczysz: wartość mocowa (capacity credit), czyli udział mocy zainstalowanej, na który system może realnie liczyć w godzinach szczytowego zapotrzebowania. Polski rynek mocy operuje na tej samej logice poprzez korekcyjne współczynniki dyspozycyjności – inne dla węgla, inne dla gazu, inne dla wiatru na lądzie i na morzu. Innymi słowy: to, że wiatr nie pracuje zawsze, jest od lat wpisane w rachunek planowania systemu, a nie przed nim ukrywane. Operator nie zakłada, że 1 GW mocy w wietrze zastąpi 1 GW w węglu – i nigdy nie zakładał.
Warto też doprecyzować, o jakim wietrze mówimy. Morskie farmy wiatrowe, w które celuje ten mit, mają współczynnik wykorzystania mocy rzędu 40–50 proc. – dwukrotnie wyższy niż wiatr na lądzie i wyższy niż niejeden krajowy blok węglowy w praktyce ostatnich lat. Wiatr na Bałtyku wieje najsilniej jesienią i zimą, czyli właśnie wtedy, gdy zapotrzebowanie na energię jest najwyższe, a fotowoltaika pracuje najmniej. Profile poszczególnych źródeł więc się uzupełniają tworząc miks energetyczny.
Dlatego zrzut ekranu z lipcowego popołudnia, gdy fotowoltaika zapewniała ponad 8 GW mocy, a wiatr ledwo pracował, nie dowodzi „bezużyteczności offshore". Dowodzi czegoś przeciwnego: że system złożony z różnych źródeł działa, bo przez większość roku gdy jedno śpi, drugie pracuje. Dla każdego źródła można dobrać znaleźć godziny, a nawet tygodnie, kiedy nie jest ono dostępne dla operatora (w przypadku źródeł konwencjonalnych potrzebne są np. remonty). Ale takie dobieranie danych jest cherry pickingiem.
Realny problem, o którym warto rozmawiać, wygląda inaczej: jak domknąć system w godzinach, gdy nie ma ani słońca, ani wiatru. Odpowiedzią są moce dyspozycyjne w rezerwie, magazyny energii, elastyczność popytu i połączenia transgraniczne – i to na nie idą dziś realne pieniądze, m.in. z rynku mocy i Funduszu Modernizacyjnego. Dlatego sprowadzanie tej debaty do jednego screenshota jest nadużyciem.
To również duże uproszczenie.
Rzeczywiście część projektów w USA i Wielkiej Brytanii została w ostatnich latach renegocjowana lub anulowana. Dotyczyło to jednak przede wszystkim inwestycji rozwijanych przed gwałtownym wzrostem inflacji i kosztów finansowania. Baltic Power znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Projekt ma zamknięte finansowanie, długoterminowy system wsparcia (kontrakt różnicowy CfD), a zdecydowaną większość kontraktów podpisano jeszcze przed skokiem kosztów w branży. Nie można więc automatycznie przenosić problemów wybranych projektów zagranicznych na inwestycję realizowaną w Polsce.
Energetyka jest znacznie bardziej skomplikowana niż pojedynczy wykres z PSE czy efektowny wpis w mediach społecznościowych. Jeśli ktoś wyciąga daleko idące wnioski z jednego zrzutu ekranu, pomijając fakt, że farma jest dopiero uruchamiana, miesza pojęcia mocy chwilowej z roczną produkcją energii i ignoruje sposób działania systemu elektroenergetycznego, to nie przedstawia pełnego obrazu.
Dlatego warto zachować ostrożność. Długie wpisy pełne technicznych sformułowań mogą sprawiać wrażenie bardzo wiarygodnych, ale często opierają się na niepełnych informacjach lub błędnej interpretacji danych. W przypadku energetyki kontekst ma znaczenie – i to właśnie jego najczęściej brakuje w internetowej dezinformacji.
Farma wiatrowa Baltic Power dopiero powstaje, jej techniczny, próbny rozruch odbył się 10 lipca br., ale trzeba pamiętać, że to dopiero 54 z 76 turbin, pierwsze z nich już produkują energię elektryczną, a zakończenie budowy planowane jest na jesień br.
Poniżej zrzuty materiału, który nas zainspirował.


Współautorstwo Justyna Piszczatowska
Zdj. Hartono Creative Studio on Unsplash