Partnerzy strategiczni
Orlen
AccelerateEU: Komisja Europejska przyspiesza transformację energetyczną

Komisja Europejska zaprezentowała inicjatywę #AccelerateEU. Plan zakłada szybszą elektryfikację, rozwój krajowych źródeł oraz zwiększenie elastyczności systemu energetycznego

Nowa strategia Komisji Europejskiej, ogłoszona 22 kwietnia br., koncentruje się na przyspieszeniu elektryfikacji gospodarki. Bruksela chce zwiększyć udział energii elektrycznej – i to akurat nie dziwi. Sposobem ma być rozwój odnawialnych źródeł oraz ograniczenie zależności od paliw kopalnych, zwłaszcza w transporcie, ogrzewaniu i przemyśle. Można powiedzieć: nic nowego. Łączenie sektorów (sector coupling) w wielu krajach UE jest już fundamentem transformacji – najdalej w tym kierunku zaszły Niemcy.

Plan AccelerateEU opiera się na pięciu filarach, które na papierze wyglądają sensownie: lepsza koordynacja między państwami, ochrona odbiorców, więcej energii produkowanej w UE, modernizacja systemu i większe inwestycje. Problem w tym, że to wciąż brzmi jak zestaw dobrze znanych haseł. Kluczowe pytanie brzmi nie „co”, tylko „jak” i „jak szybko”.

Przeczytaj też: Globalna sprzedaż samochodów na prąd rośnie

Istotnym elementem jest rozbudowa krajowych mocy wytwórczych oraz poprawa działania systemu – poprzez magazyny energii, zarządzanie popytem i cyfryzację sieci. I tu zaczynają się schody. Bez realnego spięcia tych elementów w jeden system trudno mówić o efektywności. Dziś nadal za często patrzymy na energetykę w sposób silosowy – osobno OZE, osobno sieci, osobno elektromobilność. A to są przecież naczynia połączone. W efekcie odpowiedzialność się rozmywa, a motywacje finansowe nie zawsze trafiają tam, gdzie powinny.

Dobrym przykładem jest pomysł Polskie Sieci Elektroenergetyczne na tanie lub darmowe ładowanie samochodów elektrycznych w momentach nadwyżek energii z OZE. Brzmi sensownie – i faktycznie może pomóc lokalnie. Tyle że to wciąż rozwiązanie punktowe, które nie rozwiązuje większego problemu: jak zbudować system, w którym popyt i podaż naprawdę ze sobą „rozmawiają”.

Przeczytaj też: Made in UE ma poprawić stan gospodarki

Komisja zapowiada też działania osłonowe dla gospodarstw domowych i przemysłu oraz zachęca państwa do przesuwania środków na inwestycje energetyczne. Dużo ma zależeć od kapitału prywatnego. I tu znów wracamy do podstawowego problemu – bez stabilnych regulacji i prostszych procedur inwestorzy nie będą podejmować ryzyka na dużą skalę.

Duże znaczenie mają też planowane zmiany w opłatach sieciowych i opodatkowaniu energii. W teorii mają one promować elastyczne zużycie – np. korzystanie z energii wtedy, gdy jest jej najwięcej i jest najtańsza. W praktyce pytanie brzmi, jak szybko takie rozwiązania da się wdrożyć i czy rzeczywiście przełożą się na niższe rachunki.

Przeczytaj też: Biała gorączka w UE. Trwają poszukiwania litu

Cała inicjatywa wpisuje się w szerszą strategię Komisja Europejska – uniezależnienia Europy od importu surowców i dojścia do neutralności klimatycznej. AccelerateEU może w tym pomóc, ale tempo zmian będzie zależało głównie od państw członkowskich.

Finansowanie ma pochodzić z miksu środków unijnych, krajowych i prywatnych, wspieranych m.in. przez European Investment Bank oraz dochody z EU Emissions Trading System. Tyle że pieniądze to jedno – równie ważne jest stworzenie warunków, w których ktoś będzie chciał je realnie zainwestować.

Polski kontekst

W Polsce wyzwania są jeszcze większe. Modernizacja sieci to ogromne koszty, a transformacja wciąż napotyka bariery regulacyjne. Ustawa odległościowa nadal ogranicza rozwój energetyki wiatrowej, a wokół magazynów energii wciąż pojawiają się obawy – często bardziej społeczne niż technologiczne. Do tego dochodzi pytanie o tempo zmian: czy jesteśmy w stanie nadążyć za ambicjami Brukseli, czy raczej znów będziemy gonić resztę Europy.

Okiem redaktora

Jednym z głównych problemów transformacji energetycznej pozostaje jej silosowe traktowanie – brak spojrzenia na elektryfikację jako system naczyń połączonych sprawia, że odpowiedzialność za zmiany się rozmywa, a bodźce finansowe są niewystarczające. Poszczególne elementy – rozwój OZE, sieci, magazynów energii czy elektromobilności – wciąż są projektowane i regulowane oddzielnie, zamiast tworzyć spójny mechanizm wzajemnie się wzmacniający.

Dobrym przykładem jest niedawna propozycja Polskie Sieci Elektroenergetyczne dotycząca taniego lub darmowego ładowania samochodów elektrycznych w okresach nadwyżek energii z OZE. To krok w stronę lepszego wykorzystania systemu, ale rozwiązanie punktowe, które nie okala szerszych wyzwań – takich jak brak skalowalnych mechanizmów zarządzania popytem czy niedostateczne zachęty inwestycyjne. Nie mówiąc o wsparciu zakupów samych aut. 

W polskich realiach problem dodatkowo pogłębiają bariery regulacyjne. Przykładem jest tzw. ustawa odległościowa, ograniczająca rozwój energetyki wiatrowej, a także utrzymujące się obawy dotyczące bezpieczeństwa magazynów energii. W efekcie transformacja postępuje wolniej, a system nadal nie wykorzystuje w pełni potencjału odnawialnych źródeł i elastyczności po stronie odbiorców.

Agata Rzędowska

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies