Partnerzy strategiczni
Orlen
Broń głodowa Iranu. Blokada Ormuz uderza w bezpieczeństwo żywnościowe

Od czasu, gdy amerykańsko-izraelskie rakiety spadły na cele w Iranie, a Teheran odpowiedział atakami na instalacje w Zatoce Perskiej, świat koncentruje się na ropie i gazie. Ceny wystrzeliły, analitycy ostrzegają przed szokiem energetycznym, a prezydent Trump bagatelizuje wzrost cen jako „bardzo małą cenę za pokój i bezpieczeństwo”. Tymczasem pod powierzchnią tych spektakularnych wydarzeń rozwija się kryzys o potencjalnie bardziej destrukcyjnych skutkach – potencjalny kryzys żywnościowy

Blokada cieśniny Ormuz, przez którą przepływa nie tylko ropa, ale także ogromne ilości zboża i innych produktów rolnych, odcięła od dostaw kraje Zatoki Perskiej uzależnione od importu żywności w 80-90 procentach. Iran, który sam wprowadził całkowity zakaz eksportu artykułów rolnych, zmaga się z pustoszejącymi piekarniami i inflacją cen żywności przekraczającą 100 procent.

Przeczytaj też: Europa płaci za ropę i nie wyciąga wniosków

Dystrybutorzy w Uzbekistanie opróżniają magazyny z irańskich produktów mlecznych, a mieszkańcy Turkmenistanu patrzą z przerażeniem, jak ceny podstawowych produktów skaczą o 100-200 procent. To, co zaczęło się jako konflikt zbrojny, szybko przekształca się w broń głodową, której ofiarami padają nie tylko bezpośredni uczestnicy, ale cały region, od Iranu po Azję Centralną, a w dłuższej perspektywie – cały świat.

Kraje Zatoki Perskiej na diecie głodowej

Gdy mówimy o bogatych krajach Zatoki Perskiej, wyobrażamy sobie wieżowce z lśniącymi fasadami, luksusowe samochody i klimatyzowane galerie handlowe. Rzadko kiedy myślimy o tym, skąd pochodzi żywność, która trafia na stoły ich mieszkańców. A to właśnie tutaj kryje się achillesowa pięta tych gospodarek. Kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej są uzależnione od importu żywności w 80-90 procentach, a większość tych dostaw – według Neila Quilliama, zastępcy dyrektora w brytyjskim think tanku Chatham House, ponad 70 procent – trafia do regionu właśnie przez cieśninę Ormuz.

Kiedy Iran zamknął cieśninę, uderzył nie tylko w dostawy ropy, ale przede wszystkim w podstawy bytu milionów ludzi. Christian Henderson, adiunkt studiów bliskowschodnich i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Lejdzie, ostrzegał na łamach „Financial Times”: „Istnieje bezpośrednie ryzyko braku bezpieczeństwa żywnościowego w Zatoce Perskiej”. Henderson wyjaśnił, że „kraje Zatoki są niezwykle uzależnione od importowanej żywności”.

Skalę problemu obrazują dane firmy analitycznej Kpler. Według ich szacunków, w ubiegłym roku do regionu Zatoki trafiło około 30 milionów ton zbóż, z czego aż 14 milionów ton było przeznaczonych dla Iranu. Arabia Saudyjska importuje około 40 procent swoich nasion oleistych przez porty nad Zatoką, a Zjednoczone Emiraty Arabskie – 90 procent przez port Jebel Ali w Dubaju. Ten jeden port obsługuje łańcuch dostaw żywności dla 45-50 milionów ludzi w całym regionie, w tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Katarze i innych krajach.

Gdy 2 marca 2026 roku pociski trafiły w infrastrukturę w pobliżu Dubaju, port Jebel Ali został zmuszony do kilkugodzinnego wstrzymania operacji. I choć na razie strategiczne rezerwy ZEA wystarczają na 4-6 miesięcy, a władze apelują do mieszkańców, by nie robili niepotrzebnych zapasów, w sklepach już widać pierwsze symptomy kryzysu.

Iran odcina się od świata i sam sobie strzela w stopę

Iran, który zainicjował blokadę jako akt odwetu za amerykańsko-izraelskie naloty, sam stał się jej pierwszą ofiarą. Wbrew heroicznym deklaracjom ajatollahów o samowystarczalności, rzeczywistość jest brutalnie prosta: Iran rocznie importuje ogromne ilości zboża i nasion oleistych, z których produkuje się olej jadalny i wysokobiałkową paszę dla zwierząt. Jak wyjaśnia Ishan Bhanu, główny analityk ds. surowców rolnych w Kpler, prawie cała kukurydza, a także duże ilości soi i pszenicy, trafiają do Iranu właśnie przez cieśninę Ormuz.

2 marca 2026 roku irański minister rolnictwa Gholamreza Nouri Gezelje zaapelował do obywateli, by powstrzymali się od kupowania żywności na zapas. Dzień później rząd wprowadził całkowity zakaz eksportu produktów rolnych i spożywczych, obowiązujący do odwołania. Celem było zabezpieczenie rynku wewnętrznego, ale skutek uboczny jest taki, że sąsiednie kraje, które polegały na irańskim eksporcie, zostały odcięte od dostaw.

Tymczasem w samym Iranie sytuacja żywnościowa jest napięta. Samad Hassanzadeh, szef Izby Handlu i Przemysłu Iranu, poinformował, że piekarnie w kraju zaczęły wstrzymywać produkcję i zamykać działalność. Według Hassanzadeha, władze zamierzają podejmować działania przeciwko takim przedsiębiorstwom, choć oficjalnie zapewnia, że nie ma problemów z dostawami mąki dla piekarzy. Nastroje społeczne są jednak coraz bardziej napięte. Według danych Irańskiego Centrum Statystycznego, na dzień 19 lutego 2026 roku inflacja cen żywności i napojów sięgnęła 105 procent.

Do tego dochodzi cios od sojusznika. Na początku marca Rosja tymczasowo wstrzymała dostawy zboża do Iranu z powodu rosnących stawek frachtu i problemów z płatnościami. Według analityków Rusagrotrans, główny wolumen pszenicy na ten sezon został już dostarczony – około 1,9 miliona ton z potencjalnych 2-2,2 miliona ton. Ale Iran może potrzebować więcej pszenicy ze względu na problemy z własnymi uprawami.

Zapomniane zagrożenie. „Fertilizer shock” uderzy w światowe rolnictwo

Gdy media koncentrują się na cenach ropy to eksperci ostrzegają przed bardziej podstępnym, ale potencjalnie bardziej niszczycielskim skutkiem blokady. To tak zwany „fertilizer shock”, czyli szok nawozowy.

– Przedłużająca się blokada cieśniny Ormuz nie byłaby jedynie kryzysem energetycznym. Byłaby to również szok nawozowy – a przez to bezpośrednie zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego – ostrzega na łamach „The Conversation” prof. Nima Shokri z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych.

Około jedna trzecia globalnego handlu mocznikiem, najpopularniejszym nawozem azotowym, przepływa przez cieśninę Ormuz. Zatoka Perska znajduje się w centrum globalnego systemu produkcji nawozów z dwóch powodów. Po pierwsze, region ten ma dostęp do najtańszego gazu ziemnego na świecie, kluczowego dla produkcji amoniaku. Po drugie, przez dekady kraje takie jak Katar, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie inwestowały ogromne środki w budowę potężnych mocy produkcyjnych amoniaku i mocznika, nastawionych na eksport.

Przeczytaj też: Polska elektrownia jądrowa szykuje się do startu

Skutki blokady będą odczuwalne w gospodarstwach rolnych na całym świecie w ciągu najbliższych miesięcy. Na półkuli północnej zakupy nawozów przyspieszają przed sezonem sadzenia. Opóźnienie o kilka tygodni może być uciążliwe, ale przerwa trwająca miesiące może być katastrofalna. Rośliny uprawne są bardzo wrażliwe na niedobór azotu. Nawet niewielkie zmniejszenie dawek nawożenia może prowadzić do nieproporcjonalnie dużego spadku plonów.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies