Aktywiści szybko przeszli od walki z węglem do dyskusji o tym, że również inwestowanie w gaz jest ślepą uliczką. To niepotrzebnie nakręca dyskusje o wyższości jednych źródeł energii nad drugimi.
Po wielomiesięcznych bojach, dyskusjach i akcjach organizacji proekologicznych, w końcu oficjalnie usłyszeliśmy, że Orlen jako nowy właściciel Energi i jednocześnie współudziałowiec projektu Ostrołęka C, nie będzie wspierać budowy nowego bloku na węgiel. Stoi za tym nie tyle troska o klimat, co kompletna nieopłacalność nowych inwestycji bazujących na tzw. „czarnym złocie”.
Przeczytaj też: Wiatraki i fotowoltaika cenowo nokautują węgiel
Do uzgodnienia pozostaje jeszcze szereg szczegółów, o których więcej przeczytasz tutaj. Klamka jednak zapadła i jedyną realną obecnie opcją jest budowa w ostrołęckiej elektrowni nowej jednostki na gaz. Wiele organizacji ekologicznych angażowało się w akcje przeciwko wykorzystaniu w Ostrołęce węgla. Po komunikatach z Orlenu ogłosiły więc sukces swoich działań, ale nie wszystkie. Greenpeace już na drugi dzień ruszył z zarzutami, że spalanie gazu to ślepa uliczka i jeśli chcemy chronić klimat, Orlen powinien skupiać się wyłącznie na deklarowanych już jasno OZE, czyli odnawialnych źródłach energii: farmach wiatrowych na lądzie i morzu oraz elektrowniach fotowoltaicznych, takich jak np. ta w Płocku.
Wywołało to szeroką dyskusję w internecie o tym, czy odchodząc od węgla Polska i państwowe spółki powinny inwestować wyłącznie w OZE, a może atom, jak potocznie nazywa się elektrownie jądrowe. Orlen również zabrał głos w całej tej debacie. Spółka w poniedziałek 25 maja zwróciła uwagę, że zrównoważona transformacja energetyczna musi łączyć redukcję emisji z zachowaniem stabilnych dostaw energii w przystępnej cenie. „Wiele krajów europejskich rozwija energetykę gazową, pozwalającą łączyć te cele, w drodze do budowy gospodarek zeroemisyjnych. Chcemy aktywnie włączać się w ten trend” – deklarują służby prasowe.
Sytuację skomentował również prezes PKN Daniel Obajtek, który jest prawdopodobnie najbardziej aktywnym na Twitterze prezesem państwowej spółki w kraju. – Realizacja Ostrołęki C w technologii gazowej wpisuje się w strategię Orlenu, zakładającą rozwój nisko- i zeroemisyjnych źródeł energii. Byłaby również istotnym krokiem w zrównoważonej transformacji energetycznej Polski – napisał.
W Europie widać przyspieszający trend pełnej dekarbonizacji, czyli wykluczanie źródeł energii już nie tylko o dużej emisji CO2, jak węgiel, ale również nisko-, czy raczej średnioemisyjnych, jak elektrownie gazowe. W porównaniu do krajów zachodniej Europy widać, że mamy spore zapóźnienia inwestycyjne.
Przeczytaj też: Ostrołęka C to problematyczny projekt
Do dzisiaj też nie doczekaliśmy się w Polsce jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak dojść do neutralności klimatycznej, czyli wyzerować emisje gazów cieplarnianych do 2050 roku. To napędza dyskusje „gaz czy atom” i „atom czy OZE”. A szkoda. Polska powinna dążyć do zbalansowanego miksu energetycznego, w którym jest miejsce dla wszystkich technologii, z coraz silniejszą grawitacją w kierunku tych o zerowej emisji. Dlatego nie warto skupiać się na dyskusjach o wyższości jednej technologii nad drugą, tylko tworzyć warunki do rozwoju tych, które pozwolą połączyć redukcję emisji z akceptowalnymi cenami i stabilnymi dostawami energii dla odbiorców.