Japoński producent zaprezentował w pełni elektryczną, 13-tonową koparkę średniej wielkości, która ma stać się fundamentem zeroemisyjnych placów budowy w Europie
Hitachi Construction Machinery Europe zaprezentowała model ZX135-7EB – 13-tonową koparkę akumulatorową zaprojektowaną z myślą o pracy w miastach i strefach o rygorystycznych normach hałasu oraz emisji. Maszyna nie generuje spalin i pracuje ciszej niż jej odpowiednik z silnikiem Diesla, a producent deklaruje porównywalne osiągi operacyjne. To ważny sygnał dla rynku budowlanego, który coraz częściej mierzy się z wymogami zeroemisyjnych placów budów, szczególnie w centrach miast i na osiedlach mieszkaniowych.
Przeczytaj też: Warszawa produkuje energię z odpadów. WWE już działa
Sercem maszyny są akumulatory litowo-jonowe o pojemności 198 kWh, umożliwiające kilkugodzinną pracę w trybie w pełni bateryjnym. Dodatkowo zastosowano tryb grid assist – koparka może pracować podłączona do sieci trójfazowej CEE 400 V AC, co pozwala wydłużyć czas pracy i realizować zadania w trybie ciągłym. Producent wskazuje na niższe koszty serwisowe i mniejszą liczbę przestojów w porównaniu z maszynami dieslowskimi. System zdalnego monitoringu pozwala kontrolować stan baterii i obciążenie silnika, a system kamer Aerial Angle zapewnia widok 270° wokół maszyny, zwiększając bezpieczeństwo operatora i osób postronnych.
Przeczytaj też: Odsprzedaj energię z samochodu i zarabiaj
Rosnąca liczba europejskich miast wprowadza wymogi dotyczące zeroemisyjnych budów i remontów, szczególnie w projektach finansowanych ze środków publicznych. Elektryfikacja ciężkiego sprzętu staje się więc nie tylko elementem strategii klimatycznych, ale realnym warunkiem udziału w przetargach. Działania są wzmocnione poprzez inicjatywę Zero-Emission Construction Sites (ZECS) która zakłada, że na placach budowy mogą mogły pracować wyłącznie maszyny i środki transportu bezemisyjne. Celem jest dekarbonizacja jednego z najbardziej emisyjnych etapów cyklu życia budynków i infrastruktury – samej fazy budowy – a tym samym ograniczenie tzw. śladu węglowego wbudowanego (embodied carbon) już na etapie realizacji inwestycji.
Przeczytaj też: 1,5 mln km gwarancji na baterię w ciężarówce
W tym kontekście coraz większą rolę odgrywa standaryzacja infrastruktury ładowania. Istotnym wyzwaniem dla sektora pozostaje zapewnienie punktów ładowania. CharIN (Charging Interface Initiative) to stowarzyszenie znane głównie z promocji standardu CCS, które intensywnie pracuje nad wdrożeniem systemu MCS (Megawatt Charging System). Według ekspertów CharIN, standaryzacja złączy i protokołów komunikacyjnych jest niezbędna, aby zeroemisyjne place budowy stały się codziennością, a nie wyjątkiem.
System MCS ma umożliwić błyskawiczne doładowywanie ciężkich maszyn, takich jak nowa koparka Hitachi, w trakcie przerw technologicznych, co wyeliminuje przestoje związane z długim czasem ładowania. CharIN kładzie również nacisk na „inteligentne budowy”, gdzie maszyny stają się elementami sieci energetycznej (V2G – Vehicle-to-Grid), co pozwala na lepsze zarządzanie obciążeniem lokalnych sieci przesyłowych podczas dużych inwestycji infrastrukturalnych. Eksperci podkreślają, że potrzebne jest kompleksowe patrzenie na rozwiązania dla budów, czyli łączenie pojazdów, maszyn i mobilnych magazynów energii.