Parlament Europejski poparł tę część pakietu Omnibus, która dotyczy odroczenie wejścia w życie części przepisów dyrektyw CSRD i CSDDD. Zielone światło dla „stop the clock” wiele zmieni dla firm
W głosowaniu 3 kwietnia Parlament Europejski poparł odroczenie wejścia w życie przepisów dyrektywy CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive). Takie rozwiązanie poparło 531 europarlamentarzystów i europarlamentarzystek, przeciw było 69, od głosu wstrzymało się 17. Jednocześnie przegłosowano także zmiany, które opóźniają o rok wejście w życie obowiązków wynikających z dyrektywy CSDDD (dotyczącej należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju).
Przeczytaj też: Zielone finansowanie dla PGE, to kredyt powiązany z ESG
Decyzja w tej sprawie zapadła niebywale szybko. Dwa dni wcześniej (1 kwietnia 2025 r.) PE zdecydował o tym, że należy procedować te zmiany w trybie pilnym, a więc z pominięciem prac w komisjach. O takie przyspieszenie wnosiła największa formacja w PE, Europejska Partia Ludowa. Rozwiązanie jest częścią pakietu zmian, znanych jako pakiet Omnibus, które zaproponowała Komisja Europejska, aby wzmocnić konkurencyjność unijnych firm.
Teraz wystarczy jedynie zgoda Rady Unii Europejskiej, a więc państw członkowskich, aby odroczenie weszło w życie.
Zmiana w zakresie CSRD (dotyczy raportowania przez firmy działań na rzecz zrównoważonego rozwoju i ESG) polega na odroczeniu o dwa lata – ulegnie obowiązek raportowania informacji o zrównoważonym rozwoju. Dotyczy to II i III fali jednostek, które na podstawie CSRD są zobowiązane do raportowania po raz pierwszy za 2025 lub 2026 r. Informator o szczegółach tych zmian znajduje się na stronach rządowych. Szerzej pisaliśmy o nich także na łamach Green-news.pl w materiale Lata przygotowań pójdą na marne? Pakiet Omnibus jak niedźwiedzia przysługa Komisji.
Omnibus jest jednym z pierwszych pakietów propozycji nowej Komisji Europejskiej. Ma uporządkować legislację, ale uwzględnia także zmiany w CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli podatku granicznym od emisji CO₂.
Zwolennicy „stop the clock”, jak nieformalnie nazwano zestaw odroczeń dla dyrektyw, podnoszą, że są to niezbędne działania, jeżeli biznes w UE ma skupić się na konkurencyjności oraz poprawie swojej pozycji. Co jest podkreślane: to czasowe odsunięcie, a nie rezygnacja z koncepcji.
Przeczytaj też: Kolejna dziwna decyzja Trumpa. Dotyczy słomek
Jak ocenia Aleksandra Majda, vice president ESG Impact Network, eskpertka Krajowej Izby Gospodarczej, decyzje związane z odroczeniem rzeczywiście się bronią. – To skróci niepewność legislacyjną kilku tysięcy firm w Polsce, które miały raportować za rok 2025 i tkwiły w zawieszeniu. Odroczenie raportowania na dwa lata da też czas na uproszczenie standardów raportowania (ESRS-ów), które są niezwykle zawiłe i niezrozumiałe dla biznesu – mówi.
Majda przyznaje przy tym, że inne zmiany, jak wyłączenie firm zatrudniających poniżej 1000 osób z obowiązku raportowania może doprowadzić do braku działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. – Dla wielu z nich obowiązek rozliczania się z efektów swoich działań, czyli pisanie raportu, stanowił główny motywator do inwestowania w zrównoważone projekty. Z kolei bez kapitału prywatnego pozyskanego od spółek i ich zaangażowania, KE nie jest w stanie realizować celów dekarbonizacyjnych, które są filarem Clean Industrial Deal i Kompasu Konkurencyjności – wskazuje.
Fot. Designed by Freepik